Posłanka odpowiada słuchaczce TOK FM: "Nie mieszajmy w aborcję wiary"

- Jestem zdania, że nad projektami obywatelskimi parlament powinien pochylać się szczególnie uważnie - tak w korespondencji ze słuchaczką TOK FM posłanka Magdalena Gąsior-Marek z PO tłumaczyła dlaczego zagłosowała za ustawą bezwzględnie zakazującą przeprowadzania aborcji. Dodała, że nieporozumieniem jest mieszanie do tego wiary.
''Wzięłam udział w akcji Gazety żeby wysłać list sprzeciwu do wszystkich posłanek, które głosowały na "tak" za całkowitą aborcją'' - napisała do dziennikarki TOK FM Anny Laszuk słuchaczka, pani Małgorzata. Jaką dostała odpowiedź?

"To dyskusja"

"Instytucja projektu obywatelskiego może świadczyć, że w danej dziedzinie jest zapotrzebowanie na debatę. A gdzie ją najlepiej prowadzić, jeśli nie w parlamencie? Nie można udawać, że ludzie nie rozmawiają o aborcji. Z pewnością rozmawiają, a projekt jest tego dowodem" - pisze w korespondencji z naszą słuchaczką posłanka Gąsior-Marek.

Tłumaczy tym samym dlaczego nie głosowała za odrzuceniem nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny i ochronie płodu ludzkiego. Obywatelski projekt w tej sprawie praktycznie delegalizuje w Polsce aborcję. Odrzucenia projektu chciało SLD. Za skierowaniem go do komisji byli posłowie PiS, PSL, PJN. Posłowie PO mieli głosować zgodnie z własnym sumieniem.

"Nie można wyrzucać projektów obywatelskich do kosza"

Gąsior-Marek głosowała przeciwko odrzuceniu projektu w pierwszym czytaniu. Dlaczego? Ponieważ "nawet jeśli nie zgadzamy się z proponowanymi zapisami, nie powinniśmy jako posłowie wyrzucać obywatelskich projektów do kosza od razu, pochopnie" - pisze posłanka.

Dodaje, że to właśnie parlament jest miejscem na dyskusję o wielu sprawach, a samo odrzucenie projektu obywatelskiego w pierwszym czytaniu mogłoby zostać odczytane jako lekceważenie "jednego z nielicznych instrumentów bezpośredniego wpływu na tworzenie prawa, jakim dysponują wyborcy".

Podkreśla też, że nieporozumieniem jest mieszanie w dyskusję o aborcji kwestii wiary czy wyznania. "Można być niewierzącym przeciwnikiem aborcji" - podkreśla, zapewniając, że zadaniem posłów jest podejście do problemu "od strony pragmatycznej". "Musimy stanowić dobre prawo niezależnie od własnych i cudzych przekonań religijnych" - pisze.

Wszystko trzeba rozpatrywać indywidualnie

O kwestii inicjatyw obywatelskich rozmawialiśmy kilka dni temu z dr. Jackiem Kucharczykiem, szefem Instytutu Spraw Publicznych. Podkreślał on, że z formalnego punktu widzenia, kiedy ustawa obywatelska jest przez marszałka Sejmu uznana jako spełniająca wymogi ilość podpisów i formalne, ma ona taki sam status jak każdy inny projekt ustawy. - Jeżeli trafia na obrady plenarne, to posłowie raczej ją kierują do komisji - podkreślił jednak.

- Pewnie to jest dobry zwyczaj, biorąc pod uwagę, że tych inicjatyw nie jest tak dużo. Ale w ostatecznym rozrachunku system jest ustawiony w taki sposób, że to posłowie odpowiadają za jakość prawa. Oni biorą na siebie polityczną i moralną odpowiedzialność. Decyzję więc należy podejmować każdorazowo w oparciu o treść tej inicjatywy, którą złożono - przestrzegał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM