?Jedna z najważniejszych spraw przed TK''. Zarzuty PiS

Dużo wątpliwości i zastrzeżeń, wiele zaskarżonych przepisów - Trybunał Konstytucyjny bada Kodeks Wyborczy uchwalony przez Sejm. Skargę złożyli posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Bo ich zdaniem jego przepisy naruszają ustawę zasadniczą i ograniczają demokrację. - To jest chyba jedna z najważniejszych spraw jakie kiedykolwiek Trybunał Konstytucyjny miał na swojej wokandzie - mówi europoseł PiS Janusz Wojciechowski.
Najważniejszą kwestią - zdaniem Wojciechowskiego - jest ten stan niepewności, który powstał po uchwaleniu Kodeksu Wyborczego. Jesteśmy na najdalej 3 tygodnie przed ostatnim możliwym terminem zarządzenia wyborów i nie wiemy podstawowych rzeczy - mówi. Klub PiS zaskarżył m.in. przepisy dopuszczające przeprowadzenie dwudniowych wyborów oraz wprowadzające wybory do Senatu w 100 jednomandatowych okręgach. Poza tym, konstytucyjność głosowania przez pełnomocnika, sposób jego ustanawiania oraz konstytucyjność głosowania korespondencyjnego przez obywateli polskich przebywających za granicą.

'Złamane standardy demokracji"

Wiele jest kwestii dotyczących samej istoty wyborów - mówi europoseł Wojciechowski - A standard demokracji wymaga, żeby na 6 miesięcy przed zarządzeniem wyborów wszystkie reguły gry były jasne. Tu ten wymóg został złamany - tłumaczy. Jego zdaniem choć Kodeks Wyborczy pozornie został uchwalony z odpowiednim wyprzedzeniem, to termin jego wejścia w życie został specyficznie zaprojektowany. -Prezydent został "postawiony okrakiem" na dwóch porządkach prawnych. I prezydent będzie sobie wybierał - ten porządek prawny, czy może tamten. Tak nie może być, to jest niezgodne z Konstytucją - mówi przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości.

Jeśli chodzi o dwudniowe wybory, zdaniem europosła Konstytucja mówi jasno: jeden dzień. - To jest również niebezpieczeństwo fałszerstw wyborczych, bo przecież urny wyborcze przez noc byłyby poza kontrolą komisji.

Dalej - głosowanie przez pełnomocnika w jego opinii nie daje żadnej kontroli jak ten głos zostanie użyty. - W związku z tym to nie jest pełnomocnictwo, to jest cesja głosu. Niegdyś mieliśmy słynną akcję "zabierz babci dowód". Tym razem ustawodawca idzie dalej niż pomysłodawcy tej akcji, bo chodzi już nie o to, żeby babci zabrać dowód, ale i głos - mówi. Jego zdaniem, jedynie głos oddany w lokalu wyborczym, pod kontrolą komisji, z zachowaniem tajności to jest naprawdę demokratyczny głos w wyborach.

"Zarzuty nieuzasadnione"

W ocenie przedstawiciela Sejmu posła PO Grzegorza Karpińskiego, zarzuty PiS- u są nieuzasadnione. -Bo posłowie nie dostrzegają podstawowej wartości kodeksu jaką jest wzmocnienie zasady powszechności wyborów. Głosowanie dwudniowe, korespondencyjne czy przez pełnomocnika to są te instytucje , które służą tym, którzy z jakiś obiektywnych powodów nie mogą brać udziału w głosowaniu - mówi. Jego zdaniem wszystkie zarzuty posłów PiS - u to po prostu obawy, które za każdym razem usiłują oni znaleźć przy okazji powstawania nowych instytucji, nie dostrzegając podstawowych wartości, które temu przyświecają.

Najpoważniejszym problemem konstytucyjnym - w jego ocenie - rzeczywiście w tej sytuacji wydaje się niejako współistnienie czy zderzenie dwóch porządków prawnych w tej sprawie -wciąż obowiązującej poprzedniej ordynacji wyborczej i Kodeksu Wyborczego, który wejdzie w życie 1 sierpnia. - Rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny mówił wielokrotnie, że zmiany w prawie wyborczym uchwala się na 6 miesięcy przed pierwszą czynnością w kalendarzu wyborczym, czyli w tej sytuacji przed decyzją prezydenta. Ale kodeks został uchwalony w styczniu! Czym innym jest moment jego uchwalenia, a czym innym wejścia w życie - tłumaczy.

Jego zdaniem każdy, kto bierze udział w wyborach może się zapoznać z treścią uchwalonych przepisów na o wiele więcej niż 6 miesięcy przed decyzją prezydenta.- Więc choć paradoksalnie wydaje się to najpoważniejszym problemem konstytucyjnym, to jednocześnie ustawodawca zrobił wszystko, żeby ten problem wyeliminować.

Najważniejsze orzeczenie - kluczowa ustawa

- To jest chyba jedna z najważniejszych spraw jakie kiedykolwiek Trybunał Konstytucyjny miał na swojej wokandzie - mówi europoseł Prawa i Sprawiedliwości Janusz Wojciechowski. - Wybory to główna treść demokracji, to najważniejszy w demokracji akt. I nie może być żadnych wątpliwości, że odbywa się w zgodzie z Konstytucją. Jego zdaniem Kodeks Wyborczy tego warunku nie spełnia.

Także w opinii przedstawiciela Sejmu to w ogóle jedna z kluczowych ustaw ocenianych przez Trybunał Konstytucyjny. - Dlatego, że wprowadza ona zupełnie nowe, nieznane do tej pory instytucje i to takie, któe budziły także wątpliwości w doktrynie i wśród konstytucjonalistów, czy w ogóle są możliwe na gruncie polskim.

Jego zdaniem to jest ostateczny czas na rozstrzygnięcie. - Mam wrażenie, że brak orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego przed wyborami i ewentualny wyrok po, mógłby dopiero skutkować zamieszaniem. I nie chodzi o to, że nie byłoby wiadomo czy Sejm i Senat są wybrane skutecznie. Ale polityczne konsekwencje orzeczenia np. o niekonstytucyjności po wyborach byłyby o wiele poważniejsze niż teraz.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Janusz Wojciechowski oczekuje, że jesienne wybory parlamentarne 2011 odbędą się na dotychczasowych zasadach. - Wniosek ma mocne podstawy i sądzie, że one przekonają Trybunał, a decyzja zapadnie szybko. I co więcej - że w większości, a może we wszystkich punktach nasze stanowisko zostanie uwzględnione - mówi.

Trybunał Konstytucyjny bada Kodeks Wyborczy w pełnym składzie. Rozprawie przewodniczy prezes TK Andrzej Rzepliński.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM