Politycy już kombinują jak obejść zakaz spotów i billboardów

Trybunał Konstytucyjny rozważa czy znowelizowany kodeks wyborczy jest zgodny z prawem, ale partie już kombinują, jak ominąć jego zapisy dotyczące zakazu emisji spotów telewizyjnych i rozwieszania billboardów. Choć oficjalnie oczywiście żadna z partii oficjalnie do tego się nie przyznaje.
Jednym z pomysłów są mocne, kontrowersyjne spoty, ale pokazywane w internecie. - Będą tak zrobione, żeby media same to kupiły, zrobiły o tym materiał i za darmo pokazały w prime time - mówi reporterowi TOK FM jedna z osób zaangażowana w kampanię wyborczą. - To nawet będzie tańsze niż produkcja konwencjonalnych spotów i bardziej dotrze do wyborcy - dodaje ze śmiechem.

Partie oficjalnie nie chcą mówić, jakie maja plany. - Nie będę mówił jaki mamy pomysł, bo wtedy on nie będzie skuteczny - mówi Adam Hofman z Prawa i Sprawiedliwości. Tomasz Tomczykiewicz, szef klubu Platformy Obywatelskiej: - Takie spoty pewno będą, ale nie jestem w sztabie, więc to pewnie na razie jest tajemnicą - mówi.

Jednym z pomysłów na obejście zakazu wywieszania billboardów jest zastąpienie ich mniejszymi citylightami - podświetlanymi ulicznymi reklamami. Ustawa zabrania bowiem reklamowania się na powierzchniach większych niż dwa metry kwadratowe. Innym pomysłem są krótkie spoty rozsyłane do abonentów telefonów komórkowych, w czasie których polityk będzie zachęcał do głosowania na niego.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna mówi, że wyobraża sobie kampanię wyborczą bez spotów i billboardów. - Ludzie by odetchnęli. Ja też - mówi.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM