Prof. Markowski: jeśli wprowadzać jednomandatowe okręgi, to do Sejmu, nie Senatu

- Kwestia jednomandatowych okręgów jest dyskusyjna. Różne dziwne postacie mogą dostać się do Senatu, ale z drugiej strony polityka, w której lista zależy od kilku liderów, też nie jest dobra - mówił w Radia TOK FM Paweł Fąfara z ?Poska The Times?. Prof. Radosław Markowski stwierdził z kolei, że jeśli już wprowadzać okręgi jednomandatowe, to do Sejmu.
Publicyści rozmawiali o zmianach w kodeksie wyborczym, które oceniał dziś Trybunał Konstytucyjny. Skierowano do niego wszystkie wprowadzone ostatnio rozwiązania, czyli jednomandatowe okręgi do Senatu, dwudniowe wybory, głosowanie przez pełnomocnika oraz zakaz promowania partii przy pomocy billboardów i płatnych spotów. Nad reformą wyborczą zastanawiali się goście Janiny Paradowskiej w TOK FM: politolog prof. Radosław Markowski z SWPS i PAN, Paweł Fąfara z "Polska The Times" i Adam Szostkiewicz, redaktor "Polityki".

Radosław Markowski zaznaczył, że niezależnie od słuszności zgłoszonych zmian do kodeksu wyborczego, nie powinny być one wprowadzane tuż przed wyborami. - Podstawową zasadą jest, aby reguły gry nie były zależne od tego, kto rządzi. (...) Dzisiaj mogliśmy dokonać zmian, ale w stosunku do wyborów w 2015 roku - mówił.

Paweł Fąfara był bardziej entuzjastyczny: - Jeśli są możliwości wprowadzenie prostszych procedur, to je wprowadzajmy. Dwudniowe wybory według mnie absolutnie tak. Moim zdaniem jednomandatowe okręgi to dobra zmiana, bo otwiera Senat. Głosowanie przez pełnomocnika to też jest dobre rozwiązanie - przekonywał.

Po co nam Senat?

Prof. Markowski stwierdził natomiast, że jeśli już wprowadzać jednomandatowe okręgi to do Sejmu, a nie do Senatu. - Jeżeli rząd jest związany z jakąś legislaturą to z izbą niższą parlamentu. Gdyby chcieć zapewnić, żeby tam była większość jednopartyjna, dla większej sprawności rządzenia, to okręgi jednomandatowe należałoby wprowadzić do niższej izby - mówił. Jego zdaniem lepiej by było, gdyby Senat pozostał izbą namysłu w razie potrzeby spowalniającą procedurę legislacyjną, a pomysł wprowadzenia w wyborach do niego okręgów jednomandatowych jest "absurdem".

Według Markowskiego zmiany w polskim systemie politycznym są potrzebne: - Mamy za dużo zbyt silnych instytucji politycznych, punktów wetujących. Musimy się zastanowić, czy potrzebna jest nam silna prezydentura, czy Senat. Ja byłbym za tym, żeby zlikwidować półprezydenckość polskiego systemu i Senatowi powierzyć pewne zadania, albo pójść na jednoizbowy parlament bez Senatu - powiedział prof. Markowski.

Zgodził się z nim Paweł Fąfara: - Uważam, że Senat w takim składzie w ogóle nie jest potrzebny. Jeśli jesteśmy przywiązani do tradycji, pozostawmy ciało czysto reprezentacyjne, które pokazuje ciągłość historyczną. Skonstruujmy ten model władzy na dwóch silnych instytucjach: Sejmie i prezydencie - dodał Paweł Fąfara. Zastanawiał się także nad zasadnością utrzymywania obecnej liczby posłów. - Pieniądze wydawane na ich codzienne funkcjonowanie mogłyby zostać wykorzystywane do przygotowywania ekspertyz i w rezultacie lepszych ustaw.

Adam Szostkiewicz natomiast najważniejszą rolę Senatu widzi w kontrolowaniu jakości stanowionego prawa. Obecnie jednak nie jest ona pełniona tak jak powinna, bo "tylko niewielka część senatorów jest godna tego zaszczytnego tytułu."

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM