Aborcja i in vitro - nie w tej kadencji Sejmu. Trafią do kosza?

Nie ma szans na przegłosowanie przez Sejm głośnych projektów ustaw o zakazie, czy pełnym prawie do aborcji, o in vitro, czy związkach partnerskich. W parlamencie na różnym etapie legislacyjnym jest ponad 320 ustaw. Do końca kadencji pozostały zaledwie cztery posiedzenia Sejmu, a na przykład prace nad zmianą ustawy aborcyjnej dopiero się rozpoczęły. Co posłowie zdążą przegłosować? M.in. spready.
- Związki partnerskie to zupełnie początek, prace nad in vitro są zaawansowane, bo trwają od lat, ale czekam na sprawozdanie komisji - mówi Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. W przyszłym tygodniu zadecyduje, które ustawy będą rozpatrywane przez Sejm jeszcze w tej kadencji.

In vitro? ''Nie ma szans''

Projekt ustawy o in vitro, najbardziej zaawansowany w pracach, jest po pierwszym czytaniu. Potem będą kolejne posiedzenia komisji, dwa czytania, kłótnie i zgłaszanie poprawek przez Prawo i Sprawiedliwość. - PiS chciał całkowitego odrzucenia tej ustawy, więc mogą złożyć nawet sto, czy sto pięćdziesiąt poprawek, co może całkowicie sparaliżować prace komisji - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska z PO. - Czasu jest mało, a jeszcze jest Senat i ewentualne kolejne poprawki, nad którymi potem będzie głosował Sejm - dodaje.

- Jakiś kompromis jest tu możliwy. Jeśli już, będzie uchwalony w przyszłej kadencji, bo w tej - nie ma szans - uważa wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. - Za takie tematy jak in vitro trzeba zabierać się na początku kadencji, a nie rzutem na taśmę forsować rozwiązania skrajne - dodaje poseł PO Jarosław Gowin.

Projekt ws. aborcji przejdzie dalej

Sejm obowiązuje zasada dyskontynuacji. Parlament, który kończy swoją kadencję, zamyka wszystkie sprawy, nad którymi pracował i nie przekazuje ich nowemu parlamentowi. Niezależnie od tego, na jakim etapie prace się znajdują. Nawet jeżeli mają się już ku końcowi. Wyjątkiem są inicjatywy obywatelskiej. Np. projekt zakazujący aborcji będzie rozpatrywany przez następny Sejm, gdyż jest to inicjatywa obywatelska. Inne projekty trzeba będzie złożyć ponownie.

Co z innymi?

- Zazwyczaj te same projekty się zgłasza, jedynie dopisując nowych posłów i zmieniając datę w nagłówku - tłumaczy wieloletni poseł Wacław Martyniuk z SLD.

- Pewnie projekt ustawy o in vitro złożymy w podobnym do obecnego kształcie - mówi Bolesław Piecha z PiS. - Ale praca powinna iść wtedy szybciej - dodaje Kidawa-Błońska.

M.in. spready

- Sejm przyjmie za to ustawy dotyczące gospodarki - mówi Stanisław Żelichowski z PSL. - Jest tam sprawa spreadów walutowych, sprawa uproszczeń procedur w administracji i sprawa przyjrzenia się już pod przyszły rząd reformie centrum państwa, gdyż to najsłabsze ogniwo Polski - dodaje.

Co do innych ustaw nie wiadomo, gdyż Marszałek Sejmu musi tak ustawić prace parlamentu, by mieć czas na rozpatrzenie ewentualnych pilnych projektów rządowych. - Jeżeli coś będzie "superpilnego" Sejm będzie musiał odłożyć te prace i te ustawy nad którymi się zastanawia - mówi Grzegorz Schetyna. - W przyszłym tygodniu będziemy gotowi do przedstawienia listy sejmowych projektów, które uważamy, że powinny zostać w tej kadencji ukończone.

Prezydium Sejmu ustali, też czy w związku z tak dużą liczbą niedokończonych ustaw, potrzebne będą dodatkowe posiedzenia parlamentu.

DOSTĘP PREMIUM