Agent Tomek pod namiotem: Sejm? Dlaczego nie [WIDEO]

- Jeżeli otrzymałbym propozycję kandydowania do Sejmu, na pewno bym ją rozważył - powiedział pod namiotem Solidarnych 2010 na Krakowskim Przedmieściu Tomasz Kaczmarek, były agent CBA. Czy to początek kampanii wyborczej Agenta Tomka?
Jeżeli moja aktywność publiczna mogłaby się przyczynić do tego, by w naszym kraju było bezpiecznej i państwo czuli by się bezpieczniej, na pewno bym taka propozycję rozważył - dodał Kaczmarek. Po tym oświadczeniu przy namiocie Solidarnych 2010 na Krakowskim Przedmieściu rozległy się brawa.

Kaczmarek zdradził, że bardzo dużo jeździ obecnie po Polsce i spotyka się z członkami klubów "Gazety Polskiej".

Były agent CBA ujawnił także swoje zdanie na temat katastrofy smoleńskiej. Zdziwił się m.in., że "wrak samolotu i czarne skrzynki znajdują się na terytorium obcego państwa".

Polski Bond

Agent Tomek dzięki swojej roli w aferze korupcyjnej zyskał miano polskiego Jamesa Bonda. Funkcjonariusz wszedł w bliskie układy z posłanką Sawicką,miał ją adorować, kupować kwiaty i prezenty. Posłanka skontaktowała go z burmistrzem Helu Wądołowskim. Agent podawał się za biznesmena i wielokrotnie odwiedzał Hel z zamiarem zakupu przez ustawiony przetarg atrakcyjnej działki, która została przejęta po Straży Granicznej.

Po ujawnieniu afery Sawicka płacząc przed kamerami opowiadała o działaniach funkcjonariusza m.in. o tym jak ją "całował po włosach". Agent Tomek wykorzystał też swoje wdzięki w kontaktach z Weroniką Marczuk-Pazurą. Celebrytka mówiła o tym jak ją uwodził, kupował kwiaty i perfumy, ale twierdzi, że nie uległa urokowi agenta.

Sawicka i Wądołowski są oskarżeni o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie 100 tys. zł korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Grozi im do 10 lat więzienia.

DOSTĘP PREMIUM