Wybory 2011. PiS i SLD nie zaprzestaną swojej "kampanii informacyjnej". "Bo działamy zgodnie z prawem"

Podczas gdy zarząd Platformy Obywatelskiej nakazał swoim politykom natychmiastowe usunięcie rzekomych billboardów i plakatów "informacyjnych", PiS i SLD postanowiły dalej prowadzić kampanię "informacyjną". - Działamy zgodnie z prawem. My tylko informujemy - mówią jednym głosem politycy opozycji.
Państwowa Komisja Wyborcza wydała wczoraj oświadczenie, w którym przypomniała, że partie polityczne i osoby publiczne nie mogą prowadzić tzw. kampanii informacyjnych, jeżeli nie są one wolne od elementów agitacji wyborczej.

PKW zareagowała w ten sposób na liczne próby ominięcia przez posłów przegłosowanego w tym roku przez Sejm zakazu płatnych kampanii telewizyjnych, radiowych i billboardowych. Choć kampania wyborcza oficjalnie się jeszcze nie zaczęła, politycy już przystąpili do ofensywy.

"Nie oglądamy się na konkurencję"

Na oświadczenie PKW zareagowała na razie tylko Platforma Obywatelska. Zarząd PO nakazał działaczom partii usunięcie wszelkich reklam czy billboardów "informacyjnych". Decyzja odnosi się przede wszystkim do tych polityków, którzy za pośrednictwem takich reklam porozwieszanych w swoich miastach zapraszali wyborców do odwiedzin w ich biurach poselskich, aby np. zapoznali się z działalnością danego polityka (Konstanty Miodowicz) albo skorzystali z bezpłatnych porad prawnych (Agnieszka Pomaska).

W ślady Platformy na pewno nie pójdą jednak Prawo i Sprawiedliwość i Sojusz Lewicy Demokratycznej. - Nie oglądamy się na konkurencję - deklaruje w rozmowie z Gazeta.pl poseł PiS, Mariusz Kamiński. - Wpierw PKW powinna ujednoznacznić swoje przepisy - wtóruje mu wiceszefowa SLD, Katarzyna Piekarska.

"Czekamy na start normalnej kampanii wyborczej"

PiS w ciągu niespełna tygodnia wyemitowało dwa spoty - w których m.in. "informacyjnie" rozlicza Donalda Tuska oraz obiecuje widzom, że Jarosław Kaczyński stworzy "Polskę równych szans" - i porozwieszało w kilku miastach Polski billboardy z wizerunkiem prezesa partii i "informacyjnym" przesłaniem: "Premier Jarosław Kaczyński. Czas na odważne decyzje".



- Działamy zgodnie z prawem w oparciu o ustawę o partiach politycznych, która pozwala na kampanię informacyjną. A my tylko promujemy nasz program - mówi Mariusz Kamiński. Poseł przypomina, że podobną "kampanię informacyjną" wymierzoną w Prawo i Sprawiedliwość prowadziła przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku Platforma.

Jednocześnie poseł PiS zaznacza, że jego partia zaprzestanie prowadzenia tej kampanii, kiedy rozpocznie się właściwa kampania wyborcza. - Kiedy oficjalnie ogłoszony zostanie termin wyborów przez prezydenta, sformułowane zostaną komitety wyborcze, ruszymy z normalną kampanią i nie będziemy już emitować tych spotów i zdejmiemy billboardy - zapowiada.

"Wyborcy muszą wiedzieć, gdzie znajdą nasz program"

Na początek sierpnia czeka także SLD. W ostatnim czasie w Polsce zawisły billboardy, na których do zapoznania się programem partii zachęcają m.in. szef i wiceszefowa Sojuszu, Grzegorz Napieralski i Katarzyna Piekarska. - Billboard dotyczy tylko programu i nie jest związany z agitacją wyborczą - zarzeka się Katarzyna Piekarska. - Skierowany jest do tych, którzy chcieliby się zapoznać z naszymi założeniami programowymi i informuje ich, gdzie mogą je znaleźć - dodaje.

Szefowa mazowieckich struktur SLD podkreśla, że partie polityczne mogą prowadzić kampanię informacyjną czy programową i dopóki jest to zgodne z prawem, dopóty Sojusz będzie ją prowadził. - Sytuacja jest dla mnie na razie zerojedynkowa. Jeżeli ta kampania informacyjna nie podoba się Państwowej Komisji Wyborczej, powinna ujednoznacznić swoje przepisy - dodaje Piekarska.

Wiceprzewodnicząca deklaruje na koniec, że jeżeli jutrzejsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego na temat kodeksu wyborczego nie będzie pozostawiało już żadnych wątpliwości, wszelkie "dyskusyjne nośniki" Sojuszu znikną z ulic miast wraz z początkiem sierpnia, kiedy nowe przepisy wejdą w życie.

DOSTĘP PREMIUM