A zaczęło się tak... Zobacz historię polskich spotów wyborczych

Klipy wyborcze w Polsce są kategorią kinematograficzną samą w sobie. Mają ponad dwudziestoletnią historię, wiele nurtów i dzielą się na: horrory, thrillery, komedie, monodramy i dokumenty. I - jak to zawsze jest w kinie - dzielą się na lepsze i gorsze...
Mocą decyzji Akademii Filmowej świata polityki - Trybunału Konstytucyjnego - gatunek "klip wyborczy" pozostaje w kanonie metod używanych w kampaniach. Ta jedna z najpopularniejszych "krótkich form" w polskiej polityce ma swoją wieloletnią tradycję - miała swoje momenty wzlotu i upadku, wieszczono jej koniec oraz oskarżano o to, że sięgnęła bruku.

Sami twórcy często przyznają: to pieniądze wyrzucone w błoto.

Lata 90. "Złoty okres"

Za pierwszy klip wyborczy można uznać krótkie zajawki "Solidarności" w 1989 roku. Początki skromne - krótka animacja celuloidowa zachęcająca do pójścia na wybory. I właściwie tylko o to wtedy chodziło. - Ich wymowa i wpływ były dość skromne - mówi nam Olgierd Annusewicz, specjalista od marketingu politycznego. Czemu? - Nie było wolnych mediów. Tamta kampania była i tak w większości plakatowa - dodaje Annusewicz.



W 1991 roku mieliśmy już prawdziwą kampanię wyborczą. To wtedy w reklamach wyborczych zaczęły się pojawiać wszystkie znane z Zachodu formy - były i piosenki, i rymowanki, i animacje. Najważniejsze jednak - w telewizji stałym elementem były już debaty wyborcze. No, nie zawsze emocjonujące...



Przy czym należy podkreślić, że w tamtych wyborach było zarejestrowanych 111 komitetów wyborczych. Mandaty uzyskały 29, m.in. Polska Partia Przyjaciół Piwa, która - być może ze względu na to, że zrzeszała przede wszystkim twórców - postawiła większy nacisk na formę i pomysłowość w swoich reklamach.



Kampania prezydencka w 1995 roku była z kolei wesołą kampanią - Aleksander Kwaśniewski dzięki energicznym klipom i chwytliwej piosence pozyskał sympatie wyborców. Udowodnił też, że właśnie piosenka jest jednym z najważniejszych elementów dopełniających kampanię.



Do dzisiaj obserwatorzy pilnie śledzą ścieżki dźwiękowe spotów wyborczych. Nie liczy się już tylko przekaz, ważne jest, czy kandydat reklamuje się na tle "Polskich dróg" Andrzeja Kurylewicza, "Jeszcze będzie przepięknie" Tiltu czy "To on" zespołu 2 Sisters.

2000-2005 Pierwsze kampanie negatywne

Przełom tysiąclecia to również przełom w polskich filmach wyborczych - to wtedy zaczęły powstawać krótkie klipy reklamowe emitowane w wykupionym przez kandydatów czasie antenowym oraz pierwsze spoty negatywne. - Po raz pierwszy kandydaci wykorzystali prawnie możliwość kupowania czasu antenowego w mediach. Kupowali 30 sekund i w tych 30 sekundach musieli się zmieścić - opowiada Annusewicz. Podkreśla, że pierwszym, który z tego skorzystał, był Andrzej Olechowski.

Z kolei za pierwsze spoty kampanii negatywnej w Polsce uważa się filmiki przygotowane przez sztab wyborczy Mariana Krzaklewskiego w czasie wyborów prezydenckich. Głównym bohaterem negatywnym był ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski. A chodziło oczywiście o wizytę Kwaśniewskiego w Charkowie z 1999 roku i całowanie - na wzór papieża - przez Marka Siwca "ziemi kaliskiej" za namową prezydenta w 1997 r.



Kampania negatywna nie pomogła jednak Krzaklewskiemu - przegrał wybory, zdobywając nieco ponad 15 proc. głosów. Zajął trzecie miejsce, zaraz za Olechowskim.

2005 - miłość i nienawiść oraz mieszanie form

Podwójna kampania z 2005 roku - prezydencka i parlamentarna - to początek okresu "mieszania form". Z jednej strony otrzymywaliśmy wizje katastroficzne, z drugiej optymistyczne.



I to 2005 rok jest początkiem powstawania kultowych już produkcji. Po kampaniach w 2005 roku, 2007, 2009 i 2010 pozostały nam arcydzieła polskiej kinematografii wyborczej, takie jak "Mordo ty moja", "Zasady zobowiązują" czy "Kampania przeciwko obłudzie". Ale także: "180 stopni", "Myśl samodzielnie", czy melancholijny "Piękny Maryjanie". Same partie zaczęły rozmawiać nie tylko w parlamencie i studiach telewizyjnych, ale także właśnie filmami. Wzajemna korespondencja uzupełniała się w często burzliwy dialog. W internecie zaczęły nawet powstawać pakiety filmowe z kampanii - tak dobrze uzupełniały się klipy.



Partie zaczęły tworzyć także seriale ze spotów - w każdym odcinku wyborca-widz dowiadywał się czegoś nowego o tym, jak kłamie partia przeciwna. Twórcy pogodzili się także z wulgaryzmami - zaczęły się pojawiać w klipach, wciąż jednak "wypikane".

Równolegle rozwijał się nurt spokoju - skromniejszy, a co za tym idzie mniej zauważany. Te produkcje cieszyły się kunsztem, lepszymi dialogami i grą aktorską.



Twórcy sięgnęli nawet do technik znanych z "dużego ekranu", np. podwójnej fabuły rodem z "Memento" Christophera Nolana.



Spokój zainspirował twórców do sięgnięcia po formy teatralne - na ekranach telewizorów zagościły także monodramy. Przykładem niech będzie Grzegorz Napieralski. W wyborach prezydenckich 2010 roku wydał dwie takie krótkie formy: 30-sekundową - telewizyjną - oraz czterominutową, "odautorską".



Kreska u twórców po 2005

Najważniejsi przedstawiciele: Prawo i Sprawiedliwość oraz Janusz Palikot. O początku epoki kreski w spotach możemy mówić w wyborach do parlamentu w 2005 roku. W ostatnich latach ten nurt ma wyjątkowo mocną reprezentację - jest tani, jednak jakościowo pozostawia wiele do życzenia. Nie pozostawia jednak krytyków obojętnymi.





Tendencje w nadchodzącej kampanii nie wskazują na zmianę trendów z ostatnich lat. Jeden z twórców zapowiedział nawet: -Szkoda tych pieniędzy, które znowu wszyscy wyrzucą na billboardy i spoty.

Post scriptum

No i jest Leszek Bubel - rok 2005.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (10)
A zaczęło się tak... Zobacz historię polskich spotów wyborczych
Zaloguj się
  • queserasera

    Oceniono 3 razy 3

    Najlepsi byli idący z PiS pod prąd - w kilka lat zmienili się z młodzieży w bezzębne mohery Boki zrywać: www.youtube.com/watch?v=Wr0XMv2JbHs&feature=player_embedded

  • jerry224

    Oceniono 3 razy 1

    ale po co to ... za to mamy dwóch premierów, jednego z odzysku ..... !!!

  • tolerancja.albo.smierc

    Oceniono 3 razy 1

    Najlepsze są spoty PO. To jednak klasa sama dla siebie.

  • chri-s48

    Oceniono 5 razy 1

    Najlepszy żartowniś zwie się Leszkiem Bublem-nazwisko mówi swoje i swoje znaczy.

  • rabin_zec

    0

    Najlepszy jest Bubel, powiela hasła propagandowe rodem z PRL

  • czaszka_5

    0

    Doprowadzą nas kiedys do zgonu

  • ubecki

    Oceniono 4 razy 0

    W spotach z serii "mordo ty moja" mamy doskonale przedstawioną Polskę za rządów PO!
    Aż mnie to zdziwiło jak te niby tylko prześmiewcze spoty mogą być blisko prawdy!

  • nieruchomy_spin

    Oceniono 3 razy -1

    @paw73. Tylko nie mów, że w to uwierzyłeś? ;)

  • prababka44

    Oceniono 2 razy -2

    Cholera, znów jakaś czcionka solidarycopodobna :(((

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX