Imposybilizm, czyli nałaźliwe józiolenie polityków

PiS się już "susłoizował", PO "lemingizowało", Oleksy uprawiał "józiolenie", a teraz dowiadujemy się, że klasa polityczna się "lumpi", a w rządzie panuje "imposybilizm". Takie sformułowania znaleźliśmy w projekcie programu Prawa i Sprawiedliwości na oficjalnej stronie partii.
Na stronach Prawa i Sprawiedliwość udostępniono nowy, a raczej - odświeżony, program PiS. W opisie założeń programowych partii Jarosława Kaczyńskiego pojawiają się jednak sformułowania, które przypominają o tym, że nasi posłowie nie zajmują się tylko uchwalaniem prawa, ale także słowotwórstwem.

Przypominamy więc najciekawsze naszym zdaniem sformułowania ze słownika polityków i wyjaśniamy znaczenie tych nowych, które zapewne wejdą do kanonu w najbliższych wyborach.

Elita polityczna 'zlumpiała', dziennikarze 'nałaźliwi'

W programie wyborczym PiS znaleźliśmy dzisiaj termin "zlumpienia" części elity politycznej. O jego wyjaśnienie poprosiliśmy Kazimierza Michała Ujazdowskiego, posła tej partii. - To jest obecny w Polsce, a także w innych krajach Europy problem czy też zjawisko zaniżenia standardów kulturowych części warstwy politycznej. To nie jest termin nowy - w końcu lumpenproletaryzacja był terminem obecnym w analizach politycznych jeszcze przed 1939 rokiem - wyjaśnia nam poseł.

Może słowotwórstwo z programu PiS to kwestia "susłoizacji" - jak Ludwik Dorn określił kiedyś nurt w tej partii - a może sprzeciw wobec "dojutrkowości", czyli według Pawła Kowala myślenia w kategoriach najbliższych wydarzeń? A może po prostu naszym "imposybilizmem" (znowu z programu PiS) jest wyjaśnienie tych terminów.

Czym jest "imposybilizm"? Ponownie poseł Ujazdowski: - To taki pogląd, który zakłada niemożliwość osiągania ambitnych celów ze względu na siłę przyzwyczajeń, ograniczeń biurokratycznych, rutyny. Imposybilizm to wytłumaczenie niemocy, minimalizmu, braku ambicji. Takie powiedzenie w języku szkolnym "nie zdałem, bo materiał był zbyt trudny".

Kończymy już z tą "nałaźliwością" na posła ("nałaźliwość" - termin Ludwika Dorna, użyty wobec dziennikarzy, po tym, gdy współautor tekstu "nalazł" na niego próbując dopytać o woń alkoholu, którą było czuć od posła).

'Józiolenie' o 'lemingizacji'

Politycy tworzą słowa nie od dziś. Mieliśmy już do czynienia np. z "józioleniem". Leszek Miller nazwał tak opinię Józefa Oleksego, którego zdaniem Jerzy Szmajdziński nie powinien był kandydować w wyborach prezydenckich w 2010 roku. Co miałby ten termin oznaczać? - Jeśli słyszę takie opinie, to mam wrażenie, iż biorą one się stąd, iż niektórzy ludzie lewicy albo maja zbyt bogatą wyobraźnię, albo nie mają jej w ogóle, i nie trzymają się realiów - krótko wyjaśniał Miller.

"Lemingizacja Platformy Obywatelskiej" pochodzi z kolei ze słownika Adama Hofmana. Oznacza w nim głosowanie za wszelką cenę na PO. Biednym lemingom - ssakom, które zainspirowały Hofmany - dostało się z powodu ich procesu migracji, podczas której wiele z nich ginie, z powodu złej oceny możliwości podróży.

'Kwękolenie'?

Wspomnienie kuriozalnych stwierdzeń naszych polityków może być z naszej strony "kwękoleniem" (czyli według premiera Tuska czymś już nieobecnym w Platformie), jednak w czasach "dekaczyzacji", "detuskizacji" czy "depalikotyzacji" ich znaczenie może się przydać.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Imposybilizm, czyli nałaźliwe józiolenie polityków
Zaloguj się
  • pawel.nn

    Oceniono 2 razy 2

    Widac inspirację z dzieł towarzysza Wiesława.

  • arvelli_net

    Oceniono 2 razy 2

    ... czego spodziewać się po kretynach?... poprawnej polszczyzny? manier? ogłady? wykształcenia?... kretyn jeśli się urodził kretynem to motylkiem nie umrze...

  • tegepe

    Oceniono 2 razy 2

    Towarzysze i towarzyszki z PiSdu! Jako rzekomo polska partia powinniście mówić i pisać po polsku!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX