Blechacz w NY odbierając nagrodę: "Marzyłem o graniu Chopina dla Polaków. A studia? Teraz czytam polskiego filozofa - Ingardena"

- Zdecydowałem się wziąć udział w 2005 roku w Konkursie Chopinowskim, ponieważ moim marzeniem było granie Chopina dla polskiej publiczności. I mam z tamtego czasu wspaniałe wspomnienia - mówił podczas odbierania Gilmore Artist Award Rafał Blechacz. Muzyk w Nowym Yorku dał wczoraj koncert, a udzielając wywiadu przedstawił Polskę w niezwykle pozytywnym świetle.
- W połowie zeszłego roku dostałem e-mail od Dana Gastina, szefa Gilmore Festival. Napisał, że będzie w Europie i że chciałby się spotkać. Wtedy myślałem, że chodzi o omówienie mojego kolejnego koncertu albo że pewnie chce zaproponować niższą stawkę za mój występ... - opowiadał podczas ogłoszenia zdobywcy tegorocznej Gilmore Artist Award Rafał Blechacz, laureat.

Polski muzyk udzielając wywiadu mówił, jak czuł się, gdy dowiedział się o swoim sukcesie. Opowiadał też o swojej karierze i - w samych superlatywach - o Polsce.

Nagroda dla Blechacza

- To był wspaniały dzień, czułem się podobnie, jak w 2005 roku, kiedy wygrałem Konkurs Chopinowski - opowiadał Blechacz o dniu, gdy dowiedział się o przyznaniu mu nagrody. Muzyk podkreślił, że gdy w lipcu szef festiwalu Gilmore zdradził mu, że dołączy do grona laureatów prestiżowego konkursu, został równocześnie zobowiązany do zachowania tajemnicy. - Powiedziałem rodzinie i kilku znajomych. Rozumiem, że to było ważne, żeby zachować to w tajemnicy - przyznał.

Posłuchaj koncertu Rafała Blechacza:



Muzyk dostanie w nagrodę 300 tys. dolarów, z czego 250 tys. ma zostać przeznaczone na rozwój jego dalszej kariery. - Jest jeszcze za wcześnie na mówienie, na co przeznaczę pieniądze - zastrzegł Blechacz. Zdradził jednak, że pracuje nad nagraniami ze świetnymi orkiestrami.

O Polsce. "Nakło... urocze miejsce, świetne dla artystów. A Ingarden..."

Prowadzący ceremonię ogłoszenia laureata zapytali polskiego muzyka o jego życie, m.in. o to, czym teraz się zajmuje - doktoratem na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. - Piszę teraz o interpretacjach - opowiadał Blechacz. - Głównym tematem jest tożsamość pracy muzyka i kontekst interpretacji. Koncentruję się teraz na polskim filozofie - Romanie Ingardenie, który był uczniem niemieckiego filozofa Edmunda Husserla. Napisał on bardzo interesujący tekst o tożsamości pracy muzycznej. I to jest bardzo pomocne w mojej grze - przyznał.

- Miałem niezwykłe doświadczenie dwa lata temu na uniwersytecie - kontynuował Blechacz. - Zorganizowaliśmy specjalną dyskusję ze studentami i profesorami, na scenie stał fortepian, więc mogłem dawać przykłady z muzyki Bacha i Chopina, i dyskutowaliśmy o metafizyce w muzyce. To było niezwykle interesujące... - opowiadał o zajęciach na UMK.



Zapytany o swoje rodzinne miasto, w którym muzyk mieszka do tej pory, Rafał Blechacz mówił: - To Nakło (nad Notecią - red.). Małe miasto, ok. 20 tys. mieszkańców. Urodziłem się tam i nadal tam mieszkam. To niezwykle urocze miejsce - jest tam bardzo dobra atmosfera dla pracy artystycznej. Po moich pierwszych koncertach, małych konkursach w kraju, chciałem zostać pianistą i grać dla ludzi na całym świecie, dawać koncerty - podkreślił.

Blechacz o Chopinie i Szymanowskim

Blechacz stwierdził z uśmiechem, że nie jest w stanie ocenić, jak dzisiaj w Polsce odbiera się Chopina, ale: - Trzeba wiedzieć, że dla Chopina polska muzyka ludowa była ogromną inspiracją. To ważne, kiedy gra się mazurki i polonezy. Ale wielu pianistów, którzy nie są Polakami, świetnie gra mazurki i polonezy. Wydaje mi się więc, że najważniejsza jest jednak wrażliwość i intuicja. Dzięki nim artysta może kreować swój indywidualny świat interpretacji.

Pianista opowiadał też o czasie, kiedy wygrał Konkurs Chopinowski. Przyznał, że to zwycięstwo było kluczem do rozwoju międzynarodowej kariery. - Zdecydowałem się wziąć udział w tym konkursie, ponieważ moim marzeniem było granie Chopina dla polskiej publiczności. Mam z tamtego czasu wspaniałe wspomnienia. Ale nie spodziewałem się tamtego zwycięstwa. Miałem swoją strategię w tamtym konkursie - nie słuchałem innych pianistów, ponieważ chciałem być całkowicie skoncentrowany na swojej interpretacji. Nie czytałem też żadnych gazet, nie słuchałem radia. Chciałem być sam na sam z muzyką Chopina. I to działało. Nie wiedziałem, jak wysoki jest poziom konkursu, więc byłem niezwykle zaskoczony, zszokowany, że wygrałem.



Prowadzący ceremonię zapytali Rafała Blechacza też o muzykę innego polskiego kompozytora - Szymanowskiego. - To wspaniały kompozytor, napisał wspaniałe utwory, dlatego go gram. Nagrywając płytę z muzyką Szymanowskiego chciałem coś zmienić w jego odbiorze, ponieważ np. I Sonata op. 8, nie jest zbyt dobrze znana, nawet w Polsce. Więc chciałem ten stan rzeczy zmienić.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM