Depko i Wanat o "Nimfomance": Momenty są... Ale film mnie wynudził okropnie!

Pierwsza część "Nimfomanki" Larsa von Triera rozczarowała seksuologa dr. Andrzeja Depkę. Jak mówił w rozmowie z Patrycją Wanat, z kina wyszedł znudzony. - Obawiam się, że ten film stał się produktem PR. Trochę zaczyna mi to przypominać bajkę Andersena "Nowe szaty cesarza". Król jest nagi - mówił w TOK FM. - Kampania promocyjna napompowała balon oczekiwań. I teraz uszło z niego powietrze - oceniła Wanat.
Nowe dzieło Larsa von Triera miało być filmem, jakiego w kinie jeszcze nie było. Zapowiedzi reżysera, plakaty, trailery obiecywały wiele. A co dostaliśmy?

- Nie ma skandalu. Jedni uważają, że to fantastyczny film. Inni wychodzą rozczarowani. Momenty są, ale jest ich albo za mało, albo są za mało szokujące. Niezadowoleni widzowie mówią, że film jest za długi. Że von Trier nabił nas w butelkę - oceniła gospodyni magazynu "Do zobaczenia" Patrycja Wanat. Dziennikarka nie kryje, że filmem jest rozczarowana.

Do dyskusji o "Nimfomance" zaprosiła seksuologa dr. Andrzeja Depkę i Martę Niedźwiecką, założycielkę "Pussy Project" - przestrzeni do rozwoju seksualności.

Nuda napędzana przez PR

Dr Depko nie jest zachwycony najnowszym dziełem duńskiego reżysera. - "Przełamując fale" było filmem, który mi się podobał. "Antychryst" mnie zadziwiał. A ten film mnie wynudził okropnie. Obawiam się, że "Nimfomanka" stała się produktem PR. Bo film i cała otoczka wokół niego zaczynają przypominać bajkę H. Ch. Andersena "Nowe szaty cesarza". W tej bajce wszyscy są zachwyceni szatami władcy. A trzeba spojrzeć inaczej. Żeby zobaczyć, że król jest nagi - ocenił seksuolog.



Gościowi magazynu "Do zobaczenia" nie podoba się, że pierwsza część filmu kończy się trailerem drugiej części. - Stary chwyt. Zachęca się - przyjdźcie na seks. Bo seks się zawsze sprzeda.

A jeśli dał się skusić kampanią marketingową na pierwszą część, to zobaczył, że seksu zbyt wiele nie było w "Nimfomance". - Jakbyśmy chcieli skomasować ten film, to bohaterka tak za dużo kontaktów seksualnych nie podjęła - mówił dr Depko.

Banał. Ale może banał z przesłaniem?

Choć Patrycję Wanat "Nimfomanka" rozczarowała, to czeka na drugą część filmu. - Mam nadzieję, że von Trier powie, że chodzi mu o coś więcej. Bo jeśli chodzi tylko o to, żeby powiedzieć coś wiadomo od dawna: seks może być mechanizmem obronnym, ucieczką - to dla mnie banał.

Na kolejną odsłonę filmu czeka też Marta Niedźwiecka. Jej też pierwsza część nie zachwyciła. Ale jak podkreślała - ufa reżyserowi. - Chcę dać mu szansę. Widzę w tym filmie rzeczy, które mogą zadziałać jak granat... wrzucony do kloaki. W Danii to ten film niczego nie złamie, ale u nas jest w stanie tak poruszyć stawem z karpiami, żeby narobić trochę fal. I jeżeli dzięki ciężkiej pracy Larsa von Triera zyskamy okazję do tego, by publicznie przetrzepać sobie poglądy, to rewelacja - oceniła.



Źródłem debaty może być, zdaniem założycielki "Pussy Project", niezgodne z obowiązującymi w nas standardami mówienie o seksualności kobiety. - My bardzo się staramy oceniać bohaterkę "Nimfomanki". Robimy to za reżysera. Bo on bardzo elegancko i z wielką maestrią uniknął tego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM