"Bez zaskoczeń. Głosowałem. Z filmów podoba mi się..." - Starski rozmawia z Raczkiem o nominacjach do Oscarów

- Ja w tym roku głosowałem na tym etapie na najlepszy film i scenografię - mówi o nominacjach do Oscarów Allan Starski, scenograf, sam laureat statuetki za "Listę Schindlera". W rozmowie z Tomaszem Raczkiem Starski zdradza, które filmy najbardziej mu przypadły do gustu.
Starski jako członek Amerykańskiej Akademii Filmowej może głosować na filmy starające się o nominację do Oscarów. - Na tym etapie głosowałem tylko w kategorii na najlepszy film i scenografię. I - patrząc na filmy, które zdobyły nominacje - nie ma zaskoczeń. O tych filmach się mówiło.

- Od dwóch lat jest tak, że w kategorii na najlepszy film jest 10 nominacji. Wcześniej było pięć. Ale nie powstaje rocznie więcej niż 10 naprawdę dobrych filmów rocznie... - przekonywał scenograf.

"Krytycy mówią, że nie ma ciekawych filmów. Ale są"

- Ja cieszyłbym się, gdyby Amy Adams dostała Oscara - przyznał Tomasz Raczek. - Nie tylko dlatego, że świetnie zagrała w "American Hustle", ale dlatego, że dołączyłaby do hollywódzkich supergwiazd i stałaby się - dla szerokiej publiczności - nową twarzą o nieprawdopodobnie intensywnym aktorstwie. Poszerzyłaby grono naszych ulubieńców - dodał.

- Na tym trochę te Oscary polegają - zgodził się Starski. - Pojawiają się nowe nazwiska, które za chwilę nie będą już nowe, właśnie dzięki zdobyciu statuetki - podkreślił. Scenarzysta stwierdził, że spotyka się z wieloma krytykami, którzy mówią, że w tym roku nie było ciekawych filmów. - A tu nagle okazuje się, że się pojawiają takie filmy - wtrącił.



- Jak zobaczyłem "Wilka z Wall Street", to aż zawyłem z zachwytu... - przyznał Raczek. - To jest tak zrobiony film, że rzeczywiście nie mógł powstać nigdzie poza USA, bo to jest doskonałość na tak wielu poziomach... Od pomysłu, przez scenariusz i reżyserię, na aktorstwie i scenografii kończąc. To pokazuje, że całe życie można się uczyć i być lepszym - Scorsese jest tego przykładem. Jest sumą wszystkiego, czego się nauczył.

- Też mi się strasznie ten film podoba - zgodził się Starski. - Podoba mi się jego brawura, jego tempo i to, że zrobił to tak prestiżowy reżyser, który mógłby osiąść na laurach. To kino szalone i przez to wspaniałe. Ale ten film ma wielką konkurencję w innym takim szalonym filmie - "American hustle".



- Film, który prawdopodobnie nie dostanie żadnego Oscara, to "Kapitan Philips" - kontynuował scenarzysta. - A to przecież świetnie zagrany, świetnie zmontowany film. To pokazuje, jak dużo jest filmów, które w tym roku są na półce porządnych filmów...



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM