Bono: Internet można kontrolować. Tak jak to robią w Chinach

- Nie róbcie tych samych błędów, jakie popełnił przemysł muzyczny. Nie zgadzajcie się na ściąganie filmów z sieci, tak jak to się dzieje z muzyką - takie ostrzeżenie dla filmowców przekazał Bono, lider zespołu U2. Muzyk znany ze swojego zaangażowania w walkę o prawa człowieka stwierdził, że internet można kontrolować, "tak jak robią to w Chinach"
- Dostarczyciele usług internetowych są przeciwieństwem Robin Hooda. Oni czerpią zyski z okradania muzyków - napisał Bono w felietonie dla dziennika "New York Times".

- Za kilka lat internauta będzie w stanie ściągnąć cały sezon serialu "24 godziny" w ciągu 24 sekund - tłumaczył.

Tekst lidera U2 wywołał skandal. Muzyk stwierdził bowiem, że sieć można kontrolować "tak, jak to robią w Chinach".

- Wiemy, że w Ameryce potrafią skutecznie zwalczać dziecięcą pornografię w sieci. Chińczycy kontrolują dostęp do opozycyjnych stron internetowych. Nie twierdzę, że to co robią w Chinach jest w porządku. Ważne, że są sposoby, by to robić - stwierdził.

- Bono zapomniał, że nawet totalitarnej władzy nie udaje się w pełni kontrolować całego internetu - napisał na Tweeterze Cory Doctorow, bloger i dziennikarz badający wymianę plików w sieci. - Gdyby z globalnym ociepleniem można było walczyć za pomocą chciwości i ignorancji Bono miałby wreszcie szansę ocalić naszą planetę - dodał.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny