"Mit Hitlera" - od uwielbienia do katastrofy

Dopiero teraz, po ponad 20 latach, trafia do nas książka Iana Kershawa "Mit Hitlera". Książka ważna, badająca czasy nazizmu pod kątem tworzenia się wizerunku kultu jednostki. Mniej skupiająca się na samym Hitlerze, a bardziej na tym, co działo się dokoła niego.
Autor, brytyjski naukowiec mający w dorobku kilka rozpraw na piśmie z historią nazizmu (w tym monumentalną biografię przywódcy III Rzeszy), pracę na książką rozpoczął jeszcze wcześniej. Pierwsze wydanie ukazało się już w roku 1980 r., i było wynikiem badań Kershawa przeprowadzonych na południu Niemiec w ramach projektu "Bawaria w czasach nazistowskich". Właśnie tam, w hitlerowskim mateczniku autor spotkał się z mnóstwem dokumentów i relacji z czasów "tragicznie ważnego okresu historii współczesnych Niemiec".

Kershaw podkreśla, że nie interesował się szczególnie wtedy samym Hitlerem, lecz badał różne aspekty opinii społeczeństwa bawarskiego. Inaczej mówiąc skupiał się bardziej na tym, jak tworzył się wizerunek Adolfa Hitlera, badając "zarówno przyzwolenie i poparcie społeczeństwa, jak i opinie przeciwników reżimu".

W "Micie Hitlera", owocu tych badań, autor raczej nie szuka ciekawostek z życia wodza oraz psychosomatycznych uwarunkowań składających się na jego ponurą biografię. Raczej zastanawia się na fenomenem doskonałej machiny propagandowej i gleby, na którą owa indoktrynacja spadała. Stara się odpowiedzieć na wciąż stawiane pytanie, jak doszło do tego, że kilkunastu oszołomów przeszło drogę z gwarnych monachijskich pijalni piwa, do monumentalnych budynków Berlina, a potem rozlało swoja zbrodniczą ideologię na całą niemal Europę. I to w niewiele więcej niż jedną dekadę.

Za pośrednictwem autora śledzimy zatem początki tworzenia się mitu Hitlera, jeszcze w wąskiej grupie za czasów Republiki Weimarskiej, przechodzimy przez 1933 rok, rok triumfu w pierwszych wyborach, by następnie przyglądać się, jak partyjni spece od propagandy wmawiali narodowi pierwsze sukcesy i ojcowską rolę furhera, zdając sobie oczywiście doskonale sprawę, że ludzie właśnie na to czekają.

To co cenne w tej książce, to próba podważenia, traktowanych jako taśmociąg do niebywałego sukcesu, osiągnięć gospodarczych reżimu. Owszem, zaraz po przejęciu władzy można mówić o pewnej poprawie bytu obywateli, co było widoczne szczególnie wobec wcześniejszych lat kryzysu i politycznej zawieruchy. Jednak już po kilku latach w społeczeństwie słychać było pomruki niezadowolenia. Wtedy właśnie do głosu dochodziła rozwinięta i wciąż doskonalona propaganda i rzucane na zakompleksioną po I Wojnie Światowej niemiecką duszę zwycięstwa. Kiedy wskaźniki zaczynają być niepokojące, pojawia się w demilitaryzacja Nadrenii, potem machina już napędza się sama, kiedy państwo atakuje we wszystkich kierunkach, przy pomocy triumfalnego blitzkriegu - szczytu popularności wodza.

Książkę kończą rozdziały traktujące o czasach, kiedy wobec odwrócenia się wojennej karty, mit Hitlera stawał się coraz bardziej pustym hasłem. Co prawa oficjalnie wciąż pompowanym, lecz wśród ludu już coraz bardziej krytykowanym. Oczywiście po cichu.

Kershaw nie próbuje jednak kogokolwiek z czegokolwiek rozgrzeszać. Zamiast oceny, daje nam raczej analizę różnorakich postaw społecznych wobec wyzwań i ciśnień państwa totalitarnego - w większości akceptujących i podziwiających Hitlera, nawet jeśli zdarzali się ludzie obojętnie lub krytycznie nastawieni wobec ideologii narodowosocjalistycznej. Daje analizę społeczeństwa, które wskutek różnorakich uwarunkowań znalazło się pod presją jednej z lepiej zorganizowanych w historii akcji propagandowych. Kershaw skupia się na tym, jak tworzył się kult jednostki oparty na ciągłym manipulowaniu oraz na doskonałej znajomości psychologii mas oraz na tym, jak owe masy go niemal bezkrytycznie przyjęły. Od miłości do katastrofy.

"Mit Hitlera. Wizerunek a rzeczywistość w III Rzeszy". Wydawnictwo Replika

DOSTĘP PREMIUM