Leibovitz nie straci swoich prac. Firma spłaci jej długi

Annie Leibovitz zachowa prawo do swoich prac i nadal pozostanie właścicielką nieruchomości na Manhattanie. Słynna fotografka zawarła umowę z prywatną firmą skupująca długi. Pożyczkodawca sfinansuje jej ogromny, 24-milionowy dług wobec firmy kapitałowej. Leibovitz zaciągnęła go pod zastaw trzech luksusowych apartamentów i kolekcji swoich fotografii.
Kontrolę nad długiem artystki przejmie teraz firma Colony Capital LLC. Dzięki temu gwiazda fotografii pozostanie właścicielką kolekcji swoich prac. Nie straci też luksusowych nieruchomości na Manhattanie. - Będziemy wspólnie pracować nad nowymi projektami. Mam zapewnioną wolności i swobodę pracy - oświadczyła fotografka.

Strony zadowolone z umowy

Colony to prywatna firma, należąca do miliardera Thomasa J. Barracka. Szczegóły umowy z Leibovitz ujawnił wczorajszy "Financial Times". Firma za zgodą autorki sprzeda prawa do jej prac, w tym do legendarnych fotografii Johna Lennona z okładki "Rolling Stone" czy ciężarnej Demi Moore w "Vanity Fair". Informacje "FT" potwierdziła Lisa Baker, rzeczniczka firmy Colony. Głos w sprawie zabrali także przedstawiciele firmy Art Capital Group, wobec której artystka zaciągnęła dług. W krótkim oświadczeniu potwierdzili, że są "usatysfakcjonowani warunkami umowy".

Mogła stracić swoje fotografie

Annie Leibovitz w ostatnim czasie popadła w poważne kłopoty finansowe. Była winna nowojorskiej firmie kapitałowej aż 24 miliony dolarów. Dług zaciągnęła pod zastaw trzech nieruchomości na Manhattanie oraz prawa do zbioru swoich fotografii. Pożyczkodawcy zażądali zwrotu pieniędzy. W razie niewywiązania się z umowy fotografce groziła utrata praw do jej artystycznego dorobku.

Przyczyną kłopotów Leibovitz była seria ryzykownych operacji biznesowych. Artystka inwestowała ogromne kwoty w zakup i renowacje nieruchomości. W tym celu zaciągnęła kilkanaście pożyczek. W 2007 i 2008 r. Leibovitz spóźniła się z zapłatą wynoszącego prawie 2 mln dolarów podatku.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM