"Wyspa tajemnic" Martina Scorsese. Dla jednych hit, dla innych kit

"Wyspa tajemnic", najnowszy film Martina Scorsese zachwyca czy nie zachwyca? Spór o to toczą krytycy. Jedni przekonują, że reżyser wciąż jeszcze potrafi zrobić kawałek dobrego kina. Inni sugerują, że filmowiec już się wypalił, a jego kolejne filmy są coraz słabsze. Dziś "Wyspa tajemnic" wchodzi na polskie ekrany.
- Nie znajduję przekonywującego powodu, dla którego Martin Scorsese nakręcił ten film. Myślę ze smutkiem, że jest on już reżyserem wypalonym - twierdzi Jacek Szczerba z "Gazety Wyborczej". Recenzent twierdzi, że film ma "sugestywnie chorobliwy klimat i jest wysmakowany w formie", głownie za sprawą dekoracji autorstwa Dantego Ferrettiego (scenograf Felliniego). Według Szczerby całość filmu "przypomina cokolwiek jałowe ćwiczenie stylistyczne". Krytykowi "Gazety" nie odpowiada forma dzieła. - Nie lubię gdy w trakcie projekcji filmu wychodzi na jaw, że coś co miałem za istniejące, okazuje się czyimś wyobrażeniem - pisze. Przekonuje przy tym, że nie zdradza żadnego, scenariuszowego sekretu.



"Wyspa tajemnic" to ekranizacja powieści Dennisa Lehane'a. Akcja toczy się w placówce dla umysłowo chorych przestępców. Na wyspę, gdzie mieści się ośrodek przybywa dwóch agentów FBI by zbadać zagadkę tajemniczego zniknięcia pacjentki, morderczyni własnych dzieci.

"To misterna gra z widzem"

Dziełem Scorsese zachwycony jest Janusz Wróblewski z "Polityki". Jego zdaniem to film "hipnotyczny i superinteligentny". Krytyk uważa, że Scorsese potwierdził swoją pozycję najwybitniejszego amerykańskiego reżysera. - "Wyspa tajemnic" zbiera wszystko co najlepsze u Hitchcocka i Lyncha i podaje w tak zaskakujący sposób, że chwilami aż trudno uwierzyć, iż ten film wyszedł spod hollywoodzkiej ręki autora "Gangów Nowego Jorku" - przekonuje.

Wróblewski twierdzi, że reżyser prowadzi "misterną grę z widzem, polegająca na stopniowym podważaniu realności przedstawionego świata". Sama intrygę Scorsese prowadzi jego zdaniem po mistrzowsku. Krytyk cieszy się, że autor filmu wykonał ukłon w kierunku uwielbianej przez niego estetyki filmu noir.

"Prawdziwy majstersztyk"

Wojtek Kałżyński w kulturalnym dodatku "Dziennika Gazety Prawnej" przekonuje, że film jest znacznie lepszy niż powieść Dennisa Lehane'a, na podstawie której powstał. Krytyk jest zdania, że Scorsesemu udało się utrzymać w równowadze różne, możliwe interpretacje tych samych wydarzeń. - Ale zrobić to tak, by zatrzeć za sobą wszystkie ślady, utrzymać napięcie i nie wysypać się przedwcześnie z tajemnic, postawić właściwie pytania i zasugerować wielość różnych odpowiedzi, to naprawdę wielka sztuka - przekonuje. Zaznacza, że reżyser pokazuje swój formalny kunszt rozgrywając swój spektakl tajemnic. "Wyspę tajemnic" recenzent nazywa wręcz "prawdziwym majstersztykiem".

Recenzenci przychylni filmowi jak i ci, którzy go krytykują są zgodni w jednym. Chwalą rolę Leonardo DiCaprio. Zdaniem Andrzeja Wróblewskiego aktor dawno nie grał tak dobrze. Jacek Szczerba uważa, że gwiazdor "wyszlachetniał i wydaje się dojrzalszy".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny