Di Caprio zagra mordercę, przy którym szaleniec z "Piły" to miły człowiek?

Leonardo di Caprio zagra wyjątkowo odrażającą postać? Słynny aktor chce wcielić się w H.H.Holmesa, nazywanego "pierwszym seryjnym mordercą Ameryki". Szaleniec przyznał się do 27 zabójstw, ale przypisuje mu się nawet 100.
Aktor już siedem lat temu chciał zagrać Holmesa. Teraz projekt, oparty na dokumentalnej książce Erika Larsona "The Devil in the White City", ma szansę na realizację. Wcześniej pojawiały się spekulacje, jakoby reżyserii miał się podjąć David Fincher. Teraz di Caprio szuka scenarzysty, który podjąłby się przeniesienia historii Holmesa na ekran. A nie jest to łatwe zadanie.

Dwa życia seryjnego zabójcy

Doktor H.H. Holmes, a właściwie Herman Webster Mudgett, już na studiach interesował się medycyną sądową i przeprowadzał eksperymenty na zwłokach. Doświadczenia z lat studiów niewątpliwie przydały mu się w kolejnym etapie życia, kiedy już jako H. H. Holmes zamieszkał w Chicago, wkradłszy się podstępem w łaski pewnej blondynki. Kobieta niedługo później zniknęła, a pan Holmes stał się faktycznym właścicielem jej sklepu.

Mordercy wolą blondynki

Pociąg do blondynek był cechą charakterystyczną Holmesa. Kiedy w okolice przejętej przez niego drogerii sprowadził się jubiler Ned Connor z 18-letnią siostrą Gertie, żoną Julią i 8-letnią córeczką Pearl, sprytny doktor zaproponował mu otwarcie punktu usługowego w zajmowanym przez siebie lokalu. Jubiler propozycję przyjął. Szybko jednak tego pożałował, kiedy odkrył, że jego siostra i żona zostały kochankami Holmesa. Connor rozwiódł się i wyjechał. Kobiety zostały z Holmesem, który tymczasem wybudował sobie dość niezwykły dom. I zaczął zabijać. Najpierw kolejne kochanki. Julia, Gertie i co najmniej 4 inne kobiety kolejno "znikały" z jego domostwa.

Dom grozy

Twierdzę mordercy prasa nazwała potem Zamkiem. W potężnym gmachu, który służył także jako hotel, pełno było małych, ślepych cel, w których szaleniec przetrzymywał, torturował i zabijał swoje ofiary. Większość z nich to turyści, którzy odwiedzili Chicago w 1893 roku z okazji Wystawy Światowej. Podczas rewizji domu po aresztowaniu Holmesa policja odkryła, że do pokojów dochodziły rurki gazowe, pomieszczenia miały też ukryte wizjery. Nie ruszając się z fotela, szalony lekarz mógł wypełniać gazem dowolnie wybrane pomieszczenie. Parter i piętro za pomocą szerokich zsypów były połączone bezpośrednio z piwnicą, gdzie ukryte były narzędzia chirurgiczne. W podziemiach strasznego domu policja znalazła też krematoryjny piec, wystarczająco duży, by można było w nim spalić ludzkie zwłoki. Nie było jednak namacalnych dowodów, że Holmes wykorzystywał urządzenie w swojej zbrodniczej praktyce.

Szaleńca zgubiła chciwość

Sprytny, charyzmatyczny morderca miał jednak słaby punkt - chciwość. Im bogatszy był jego gość, tym mniejsze miał szanse przeżycia. Według niektórych źródeł Holmes nie tylko okradał swoje ofiary, ale również ociosywał z mięsa i ćwiartował. Szkielety miał sprzedawać Akademii Medycznej. Morderca wpadł, kiedy pewien więzień wyjawił zmontowaną przez niego intrygę mającą na celu wyłudzenie odszkodowania od towarzystwa ubezpieczeniowego. Oficjalnie przyznał się do 27 morderstw, z czego 9 zostało udowodnionych. Szacuje się, że mógł zabić nawet ponad 100 osób. Morderca został powieszony w 1896 roku.

Nie ma wątpliwości, że rola w takim filmie może mocno zmienić artystyczny wizerunek di Caprio.

DOSTĘP PREMIUM