"Liam nazywał mnie Generałem" - Wójtowicz-Vosloo o pracy z Liamem Neesonem przy filmie "After.Life"

- Chodziłam po kostnicach. Znam wszystkie w Nowym Yorku i w Los Angeles. Musiałam oswoić się ze śmiercią - tak do filmu "After.Life" przygotowywała się Agnieszka Wójtowicz-Vosloo. Debiutująca w roli reżysera Wójtowicz-Vosloo jest teraz w Bydgoszczy. Na Plus Camerimage pokaże swój film. Będzie też dbać o Liama Neesona, który zagrał w jej filmie i który w czwartek w Bydgoszczy odbierze nagrodę im. Krzysztofa Kieślowskiego.
Beata Korzeniowska, TOK FM: - Prawdę mówiąc inaczej sobie Ciebie wyobrażałam. "After.Life" to trzymający w napięciu thriller, niektórzy mówią, że horror. Agnieszka Wójtowicz-Vosloo to piekna, uśmiechnięta szatynka. Spodziewałam się zupełnie innej kobiety.

Agnieszka Wójtowicz-Vosloo: Mrocznej? Ciemnej? Nieuśmiechniętej? Tak? Ja wiem. Tak zawsze jest, ludzie oczekują czegoś innego. Myślę, że to jest takie przełamywanie stereotypu kobiety-reżysera. Uważam, że można być delikatnym, uśmiechniętym i robić mroczne filmy, tak samo jak mocny mężczyzna może robić romantyczne komedie.

Skąd pomysł by stworzyć film o śmierci?

Mój tata odszedł kiedy miałam 10 lat. Film traktuje o śmierci, ale także o tym, co to oznacza, że się żyje pełnią życia. Ja straciłam mojego tatę w Wigilię i zawsze się bałam śmierci. To z jednej strony była dziwna fascynacja, a z drugiej paniczny strach przed śmiercią.

Ale ta śmierć ma nas przerazić?

Dokładnie o to chodzi. Śmierć to jest najbardziej uniwersalny strach, jaki każdy z nas czuje i myślę, że jeżeli ludzie wyjdą z pokazu przestraszeni i jeżeli się będą bali, to osiągnęliśmy swój cel.

Ten film ma nam pokazać, że do śmierci trzeba się przygotować?

Cieszy mnie kiedy widzowie po pokazie podchodzą i mówią, że to jest film o śmierci ale i o życiu. Ten film ma widzom uświadomić jak ważny jest każdy moment. W wypadku Anny - głównej bohaterki "After.Life" - dopiero w momencie kiedy ona dowiaduje się, że umarła, chce żyć. I tak to jest. W momencie kiedy otrzymamy diagnozę, że mamy sześć miesięcy życia, nagle zaczynamy zmieniać to życie. A przecież mieliśmy tak dużo czasu.

Jak ty przygotowywałaś się do tego filmu?

Musiałam się oswoić ze śmiercią. Chodziłam po kostnicach. Znam wszystkie kostnice w Nowym Yorku i w Los Angeles. Chodziłam po zakładach pogrzebowych, aż w pewnym momencie miałam głównie przyjaciół, którzy byli przedsiębiorcami pogrzebowymi. Mój mąż się bardzo tym martwił. Chciałam w moim filmie pokazać proces nie tylko przygotowania do pogrzebu ciała, ale także przygotowania duszy. Cały koncept filmu opiera się na tym, co dzieje się po śmierci. Czy jest tak, że gaśnie światło i już nas nie ma? A może nasza dusza czy świadomość pozostaje?

Skąd pomysł by w głónej roli obsadzić Christinę Ricci?

Jej agent przeczytał scenariusz i Christina sama do mnie przyszła.

A Liam Neeson? Od początku o nim myślałaś do tej roli ?

Liam był moim marzeniem. (śmiech) Ale tylko do tej roli. Było dużo innych aktorów, z którymi się spotykałam, którzy chcieli zagrać i mogłam ten film zrobić wcześniej, ale ja od początku w tej roli widziałam Liama. On nigdy wcześniej nie zagrał tak enigmatycznej postaci. To mnie w nim pociągało, no i ten głos (śmiech). Uważałam, że to ja bym się obudziła a ktoś by mi powiedział, że umarłam, to jemu bym uwierzyła.

Czekałam na Liama. On był bardzo zajęty. Ale po tym jak przeczytał scenariusz spotkaliśmy się. Rozmawialiśmy cztery godziny. On chciał znać wszystkie szczegóły .

No i udało się.

Liam nazywał mnie Generałem. Przychodził na plan i salutował.

Liam Neeson 2 grudnia w bydgoskiej Operze Nova odbierze nagrodę im. Krzysztofa Kieślowskiego. Wiem, że bardzo dbasz o właściwe przygotowanie jego wizyty na Plus Camerimage w Bydgoszczy.

Tak. Uważam, że każdy reżyser powinien dbać o swoich aktorów.

Jesteś w Bydgoszczy od soboty, 27 listopada, jak spędzasz ten czas?

Głównie na oglądaniu filmów i rozmowach.

A Bydgoszcz? Coś już widziałaś?

Znam wszystkie ronda, bo stoję w korkach (śmiech). Ale na pewno z Liamem pójdziemy na spacer na Wyspę Młyńską i na Stary Rynek.

Miłych wrażeń, kolejnych filmów, także w Polsce. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

DOSTĘP PREMIUM