"Rolling Stone" publikuje ostatni wywiad Lennona

Trzy dni przed śmiercią John Lennon narzekał na krytyków, mówił, że interesują ich tylko "martwe legendy". Gwiazdor opowiadał też o rodzinie i planach na przyszłość - Mam dużo czasu na osiągnięcie życiowych celów - stwierdził.
- John był radosny i pełen nadziei - opowiada Jonathan Cott, który 30 lat temu przeprowadzał wywiad z wokalistą. - Najostrzejsze słowa padły pod adresem dziennikarzy, którzy krytykowali muzyczne i życiowe wybory Lennona - dodaje.

- Ci krytycy, ze swoimi iluzjami, które wykreowali na temat artystów... Lubią tylko tych, którzy pną się do góry. (...) Sid Vicious, James Dean... Martwe legendy, to jest to, czego chcą. Ja nie jestem dobry w byciu martwym bohaterem, więc zapomnijmy o tym - mówił Lennon. Wokalista przewidywał, że podobny los spotka będącego wówczas na topie Bruce'a Springsteena. - Niech Bóg mu pomoże, kiedy krytycy zdecydują, że Bruce już nie jest bogiem - powiedział.

Lennon opowiadał też o byciu dobrym ojcem dla najmłodszego syna Seana. O żonie mówił, że jest jedną z dwóch osób, z którymi zdecydował się pracować (drugą był Paul McCartney). - Nadal wierzę w pokój, miłość i wzajemne zrozumienie - zakończył Lennon.

Cott rozmawiał z byłym Beatlesem w jego apartamencie i studiu nagraniowym. Po śmierci gwiazdora wykorzystano tylko niewielkie fragmenty wywiadu. - Nigdy do niego nie wracałem. Kilka miesięcy temu, gdy sprzątałem w szafie, natrafiłem na taśmy - mówi dziennikarz. - To cud, że nagranie nadal jest wyraźne. Głos Lennona, tak pełen energii... Pomyślałem, że muszę coś z tym zrobić - podkreśla Cott.

Cały wywiad ukaże się w piątek, w magazynie "Rolling Stone".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM