Zupełna klapa, wielkie fiasko? Filmowa biografia Johna Lennona

Czy ten film jest rzeczywiście tak fatalny? Może jednak w jakiś sposób się broni? Monika Małkowska recenzuje "Chłopaka znikąd" na antenie TOK FM
Na ekrany kin weszła fabularyzowana biografia Johna Lenona "Chłopak znikąd" w reżyserii Sam Taylor-Wood. Po premierze w Internecie pojawiły się momentalnie negatywne opinie "wielkie rozczarowanie" , "zupełne fiasko". Jednak Paweł Mossakowski z Gazeta.pl nie uważa go za najgorszą ani tandetną produkcję.

Jaki właściwie jest ten film?

Małkowska, krytyczka sztuki, przyznaje: film przedstawiający młodzieńcze lata ikony rocka nie jest może wybitnym dziełem. - Jest mocno średni - ocenia Małkowska. - Ale może zaciekawić widzów ze względu na ukazanie szczególnego związku łączącego dorastającego syna z matką. Jest ona przedstawiona jako piękna dziewczyna uwodząca swojego syna. Razem wyglądają jak para kochanków. Ta historia rzeczywiście wręcz ocieka erotyzmem - przyznaje.

Małkowska opowiada, że podobno Lennon związał się z siedem lat od siebie starszą Yoko Ono, żeby oderwać się psychicznie i emocjonalnie od fascynacji swoja własną matką. - Choć z drugiej strony - dodaje Małkowska - jedno z najpopularniejszych zdjęć słynnej pary przedstawia nagiego Lennona leżącego w embrionalnej pozycji obok ubranej Yoko Ono. Sugeruje to, że jednak ten charyzmatyczny na scenie człowiek w swoim związku grał raczej poddańczą rolę - podsumowuje.

Film nie zachwyca, ale kulisy zaciekawiają

Reżyserka Sam Taylor Wood, kiedy zaproponowano jej pracę nad tą historią, odmówiła. Nie czuła się na siłach. - Jednak po wyjściu z rozmowy na temat filmu wsiadła do samochodu i włączyła radio. Usłyszała w nim piosenkę Lennona "Starting over". Poczuła oczywiście, że śpiewa on właśnie do niej. Wobec tego zmieniła zdanie i zdecydowała się momentalnie przyjąć propozycję - opowiada Małkowska.

Romansowa klątwa Lennona

Nie jest to jedyna anegdota, które pojawiają się przy okazji rozmowy o kulisach "Chłopaka znikąd". W rolę Johna Lennona wcielił się dziewiętnastoletni Aaron Johnson. Można powiedzieć, że bardzo wczuł się w rolę lub może zadziała na niego jakaś magia Lennona, ponieważ w czasie kręcenia filmu wdał się on w romans ze znacznie starszą do siebie reżyserką. - Taylor Wood - opowiada Małkowska - nagle zostawiła swojego męża i dwójkę dzieci i związała się z nastolatkiem odtwarzającym postać Lennona. Nie znam zupełnie życia osobistego Aarona Johnsona, ale możliwe, że miał podobne doświadczenia jak Lennon. Cała ta pikantna otoczka filmu jest dla mnie stanowczo bardziej interesująca niż sama produkcja - podsumowuje Małkowska.



DOSTĘP PREMIUM