Hitler nową ikoną popkultury?

Czy śmiesznie wyglądający furiat i niebezpieczny szaleniec, symbol zła ostatecznego, zostanie kolejną ikoną popkultury? W tym gronie są już przecież Lenin i Che Guevara. - Kiedy zagrożenie mija i ludzie nie muszą się już bać, zaczynają się z niego śmiać. Muszą oswoić i odreagować to, co się stało - mówi TOK FM psycholog prof. Janusz Czapiński.
Stworzona przez Hitlera ideologia oparta na nienawiści doprowadziła do powstania obozów koncentracyjnych, gdzie masowo mordowano "podludzi". W fabrykach śmierci ginęli Żydzi, Polacy, Cyganie i każdy dla kogo, nie było miejsca w świecie stworzonym przez nazistów. Piętno jakie odcisnęło się w świadomości tych, którzy przeszli przez piekło II wojny światowej jest tak wielkie, że dopiero trzy pokolenia po jej zakończeniu możemy mówić o jakimkolwiek wychodzeniu z traumy tamtych czasów.

Wrócił i znowu się z niego śmieją

Ponad pół wieku po wojnie znów zaczynamy się z Hitlera śmiać. Robiono to już przed II wojną światową i chwilę po jej zakończeniu. Po ok. 40 latach ciszy moda na obśmiewanie powróciła właśnie na początku XXI wieku.

Powstają komiksy internetowe takie, jak "Hipster Hitler", gdzie Führer prezentowany jest, jako przeintelektualizowany, oderwany od rzeczywistości nieudacznik, który ma na sobie sweterek w serek i nosi "emo-grzywkę". Surfując w sieci łatwo możemy natrafić na obrazki przedstawiające Adolfa Hitlera. Jest on na nich: przedstawicielem subkultury emo, wielkim przegranym szaleńcem, frustratem, człowiekiem o słabej woli i dziwnych upodobaniach.

USA: Nie lubimy Cię to dorobimy Twojej podobiźnie wąsik

Hitlera znajdziemy też, za pomocą wyszukiwarki, w towarzystwie Osamy bin Ladena lub Saddama Husseina. Nielubiani amerykańscy politycy często natomiast kończą w internecie z doprawionym charakterystycznym wąsikiem. Spotkało to np. George'a Busha i Hilary Clinton.

Z kolei YouTube jest wręcz kopalnią filmików parodiujących Hitlera. Dochodzi do tego już trochę przebrzmiała moda na wycinanie fragmentów z filmów o Hitlerze i podkładanie pod nie podpisów - na wielu imprezach takie "produkcje" wywoływały salwy śmiechu. Wszystko zaczęło się mniej więcej trzy lata po premierze filmu "Upadek", który traktuje o ostatnich dniach życia Führera - ta ekranizacja posłużyła domorosłym montażystom.

Pokolenie, które nie zna wojny nie pozwala zapomnieć

Czy to, że śmiejemy się z Hitlera jest spowodowane tymi samymi powodami co przed laty? - Jesteśmy świadkami odchodzenia pokolenia czasów wojny. Autorzy tych karykatur i komiksów wojny nie przeżyli, nie mają tej bariery i hamulca, by nie śmiać się z tej tragedii. Trauma wojny weszła w sferę egzotyki, jest już na tyle odległa, że pamięć o wielkich tyranach nieco przybladła. Temat ten stał się nowy, mimo to wciąż jest namacalny. Jesteśmy jednak już tak daleko od realiów tamtych czasów, że można Hitlera wsadzić w różowy mundur. Ten człowiek był wielkim zbrodniarzem i mordercą, ale to już jest koniec - powiedział TOK FM dr hab. Grzegorz Bąbiak, historyk i literaturoznawca.

Z kolei prof. Janusz Czapiński, psycholog w wywiadzie z radiem TOK FM mówił, że dla młodych ludzi, którzy nie pamiętają II wojny światowej, jest to zagadnienie owiane tajemnicą, które należy oswoić. - Oni nie pamiętają już tych czasów - podkreślił. - Jednak ogrom wyrządzonych szkód może być wciąż bardzo przytłaczający - zauważył. Śmianie się z Hitlera ma według profesora wytworzyć swoistego rodzaju odporność kulturową, która nie pozwoli nazizmowi odrodzić się i zostać zapomnianym. - Nie musimy się obawiać, że ta ideologia powróci. Z drugiej strony nie grozi nam to, że Hitler kiedyś będzie postrzegany jako bohater pozytywny - powiedział.

Führer postacią historyczną?

- Popkultura wypacza, wypiera ze znaczenia, posługuje się symbolami, które tracą część treści swojego pierwotnego znaczenia. Hitler postrzegany jest jako symbol zła i przez wiele lat mówienie o nim w innym kontekście było tematem tabu - powiedział TOK FM doktor psychologii Mikołaj Winiewski. - Nie wykluczam, że za przysłowiowe 100 lat Hitler może być postrzegany jako zwykła postać historyczna. Z czasem nabieramy dystansu do tego, co się wydarzyło - dodał.

Szczepionka na zło

- Kiedy zagrożenie mija i ludzie nie muszą się już bać, zaczynają się z niego śmiać. Muszą oswoić i odreagować to, co się stało. Chcemy uodpornić się na zło, które nas spotkało, a jednocześnie nie zamierzamy pozwolić, by więcej coś takiego nas dotknęło. Oczywiście są jeszcze ogniska nazizmu na świecie, ale są one bardzo słabe i małe. Minęły już czasy zagrożenia i ciężaru traumy po nim. Dlatego uważam, że wchodzimy powoli w etap śmiania się z człowieka, który swoimi decyzjami zmienił losy Europy na kilkadziesiąt lat - stwierdził prof. Czapiński. - To taka szczepionka - podsumował. Profesor podkreślił jednak, że chodzi mu o powrót nazizmu jako takiego, nie zaś zło samo w sobie, które jest, było i będzie na świecie.

Jak to wyglądało wtedy?

Przed 1939 rokiem Hitlera często obśmiewano w wystąpieniach warszawskich kabaretów. Ludwik Sempoliński śpiewał słynną wówczas piosenkę pt.: "Ten wąsik, ach ten wąsik". Musiał zresztą z tego powodu ukrywać się przez całą okupację. Jeśli chodzi o samą wojnę, to możemy zobaczyć karykatury Hitlera zebrane w albumie "Satyra w konspiracji" z 1948. Ryszard Dobrowolski zebrał tam wszystko, co wyszło w prasie podziemnej między 1939 a 1944 rokiem. Według dr. Bąbiaka trend obśmiewania Hitlera utrzymywał się jeszcze do końca lat 50., później motyw ten sporadycznie pojawiał się w kinematografii. Nie było to już zjawisko o takim samym nasileniu. - Proszę przejrzeć sobie pierwsze numery "Szpilek". Później literatura skupiła się jednak na potępianiu nazistów i wojny. To było ostrze ataku, samo słowo Niemiec pisano wówczas z małej litery - dodał historyk.

- Symbol ostatecznego zła oraz komizm zestawienia go z treściami zupełnie banalnymi, z satyrą, truizacją ma moim zdaniem związek z teorią procesów przeciwstawnych - powiedział TOK FM dr Michał Bilewicz, psycholog społeczny. - Ludzi, których zmusza się do skrajnie agresywnego zachowania zaczynają się śmiać. Kiedy następuje takie zderzenie dana osoba reaguje w sposób nieadekwatny do sytuacji. To co jest straszne, jest też komiczne. Nie chcemy konfrontacji z totalnym złem - uważa dr Bilewicz. - W wielu krajach propagowanie faszyzmu i nazizmu jest zakazane, nie wolno na przykład wydawać "Mein Kampf". Takie śmianie się to próba rozprawienia się z tabu - dodał.

"Nikt nie będzie protestował przeciwko obśmiewaniu Hitlera"

- Potrzeba nam nowego produktu popkultury. Do tej pory można było liczyć na głośne protesty ludzi, którzy tę wojnę przeżyli. Niemcy, które funkcjonują w całkowitym oderwaniu od przeszłości historycznej zainteresowane są zjawiskiem śmiania się z Führera, bo przecież "to nas w ogóle nie dotyczy". Zresztą nikt nie będzie protestował przeciwko parodiowaniu Adolfa Hitlera, bo może to zostać odebrane dwuznacznie, jako obrona zbrodniarza. - uważa dr Bąbiak. Według niego jesteśmy absolutnie bezkarni, kiedy dzisiaj rysujemy komiks o tym człowieku. - To jest przecież deprecjonowanie tej postaci. W tym aspekcie może to być nawet pozytywne. Będziemy przypominać o nim najmłodszemu pokoleniu podkreślając, że to był ktoś zły - zauważył.

Oswojenie zła i odświeżenie tematyki

- Komiks to nie jest zdjęcie, sama kreska jest nacechowana znaczeniowo. Akt narysowania czegoś jest już parodią, pastiszowaniem. Komiks zawsze jest oswojeniem. W tej formie wydano już historie o wojnie w Wietnamie, a nawet o Holokauście. Właśnie dzięki filtrowi konwencji, możemy mówić o rzeczach trudnych - powiedział TOK FM specjalista od popkultury i komiksu Bartłomiej Fabiszewski z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niego nie bez powodu powstają kolejne komiksy właśnie o Hitlerze - Mamy tu do czynienia z odświeżeniem tematyki, wyciągnięciem danego motywu z kontekstu kulturowego i posłużenie się nim, jako ikoną śmiesznie wyglądającego furiata i niebezpiecznego szaleńca, który z normalnej perspektywy jest zbyt obciążony historycznie. Pomaga nam to w oswojeniu zła - podsumował Fabiszewski.

Znowu? Nie. My już możemy się śmiać

Musimy jednak pamiętać, że II wojna światowa nie jest widziana przez wszystkich z tej samej perspektywy. W epicentrum wydarzeń znalazła się głównie Polska - to tutaj wszystko się zaczęło. - Myślę, że dla nas nie jest takie proste śmiać się z Hitlera. Boimy się powtórki tego, co było. Reagujemy alergicznie na wszystko co dotyczy wojny. Nasze pokrzywdzenie i cena jaką zapłaciliśmy powoduje, że nastawiamy kolce za każdym razem, gdy wypływa temat II wojny światowej. Przecież po wojnie bardzo długo pracowaliśmy na to, by wymazać imię Hitlera z naszej świadomości. Skoro, śmiejemy się z niego teraz jest to oznaka powrotu do normalności. Przekroczyliśmy genetycznie granice traumy. Oswoiliśmy grozę - uważa dr Bąbiak.

DOSTĘP PREMIUM