Chiny w ekstazie: kolejki po bilety na pierwszy film porno w 3D "Sex i Zen"

Wchodzący za kilka dni do chińskich kin "Sex and Zen: Extreme Ectasy" to chyba najbardziej oczekiwana superprodukcja 3D od czasów Avatara. Przynajmniej licząc długość kolejek, które już od kilku dni ustawiają się do kin w Hong Kongu i na Tajwanie.
Wyprodukowany za 3,26 mln dolarów film, reklamowany jako "pierwsza na świecie produkcja pornograficzna w 3D" w całości będzie pokazywany tylko w Hong Kongu i na Tajwanie. Wybierają się tam więc liczne wycieczki z całych Chin, a do kupna kilku tysięcy upragnionych biletów ustawiły się ogromne kolejki. W pozostałej części Chin film został skrócony o 18 minut, zawierających m.in. sceny erotyczne z udziałem mnichów i o tematyce sadomasochistycznej.

Jakbyś siedział na skraju łóżka

"Seks i Zen: Ekstremalna fantazja" to adaptacja XVII-wiecznej chińskiej powieści erotycznej "Zmysłowy dywanik modlitewny" o bujnym życiu erotycznym na dworze dynastii Ming. Twórca filmu - Stephen Shiu Jnr - zapewnia, że zostało ono oddane tak realistycznie, że widz "poczuje się, jakby siedział na skraju łóżka".

Reżyser jest zresztą synem producenta pierwszej wersji "Seksu i Zen" z 1991 roku, która szybko stała się klasykiem nurtu soft-porn w latach 90., a potem zyskała miano filmu kultowego w Europie.

Dziesięciokrotna rozkosz

Nowa, nakręcona z rozmachem wersja ma szansę na jeszcze większy sukces. Grają w niej największe gwiazdy kina dla dorosłych przemysłu filmowego Hong Kongu i Japonii, a pierwsze recenzje pełne są zachwytów nad "niesamowitym światem nimfomanów o supermocach" i "tak realistycznej scenerii, że aż przyprawia o przyjemną klaustrofobię". Scena w której jeden z bohaterów "przechodzi transplantację organów intymnych osła, by móc dać rozkosz dziesięciu partnerkom" już przed premierą stała się legendą.



Feniks z pornopopiołów

Brytyjski Guardian podaje, że taką euforię wywołały do tej pory tylko pokazy filmu "Ostrożnie, pożądanie" ("Lust, caution") Anga Lee, kiedy to tłumy pielgrzymowały do Hong Kongu zobaczyć dostępną tylko tam, nieocenzurowaną wersję filmu. Reżyser "Seksu i Zen" jest przekonany, że to właśnie cenzura już przed premierą nadała filmowi status hitu. Nic nie wiadomo jeszcze o pokazach w Polsce, ale dystrybutorzy z Nowej Zelandii, Australii i kilku krajów europejskich już zakupili prawo do pokazywania filmu w nieocenzurowanej wersji.

Zachodni dziennikarze filmowi widzą w produkcji dźwignię, która ma pomóc niegdyś prężnie rozwijającemu się przemysłowi soft-porn podnieść się z kryzysu wywołanego ogólną dostępnością darmowych produkcji w internecie. Mówi się nawet, że włoski reżyser Tinto Brass już planuje trójwymiarową wersję jednego z najgłośniejszych "rozpustnych filmów" - Kaliguli z 1979 roku.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM