Będą mieszkania? "Słowa Pawlaka to nieporozumienie"

W bytomskim ratuszu nie milkną komentarze po sobotniej wizycie Waldemara Pawlaka w dzielnicy Karb, gdzie z powodu szkód górniczych swoje mieszkania musi opuścić około sześciuset osób. Wicepremier powiedział, że doszło do porozumienia Kompanii Węglowej z miastem w sprawie mieszkań zastępczych dla wysiedlonych.
- To na razie tylko deklaracje, nie ma żadnej umowy - zaznacza wiceprezydent Marian Maciejczyk i nazywa dużą część wypowiedzi Pawlaka nieporozumieniem...

- ''Górnik wydobywa węgiel, kopalnia płaci za szkody, a miasto dba o sprawy socjalne i mieszkaniowe" - to brzmi jakby ktoś cofnął czas o 30 lat. Miasto nie jest zapleczem socjalnym kopalni - uważa wiceprezydent. Jak dodaje, miasto nie ponosi odpowiedzialności za skutki wydobycia węgla, bo samo jest poszkodowane.

Kompania wypłaciła 32 miliony czy nie?

Najdziwniejszy fragment wypowiedzi wicepremiera Pawlaka to zdaniem Maciejczyka słowa, że "Kompania wypłaciła miastu 32 mln zł na usuwanie szkód górniczych i za te pieniądze można by wybudować 320 mieszkań". - Po pierwsze Kompania nie wypłaciła 32 milionów miastu, po drugie nie ma takich możliwości - mówi Maciejczyk i zaznacza, że opłata eksploatacyjna jest podatkiem tylko w małej części odprowadzanym do gminy, w znacznej - do ministerstwa ochrony środowiska i w tym przypadku jest dziesięciokrotnie mniejsza niż suma, którą wymienił Pawlak.

Zdaniem wiceprezydenta, wypowiedzi Pawlaka źle wróżą porozumieniu z Kompanią Węglową w sprawie odszkodowań dla mieszkańców.

Pawlak: Osobiście dopilnuję...

Waldemar Pawlak spotkał się w sobotę z mieszkańcami dzielnicy Karb w Bytomiu, w której z powodu szkód górniczych pękają i zapadają się domy. Przyrzekł im, że osobiście dopilnuje, by jak najszybciej znaleźli nowe mieszkania, zostawił nawet swój numer telefonu.

Zapewnił, że ta wizyta nie ma nic wspólnego z wyborami. W niedzielę miał ich odwiedzić także premier Donald Tusk. Do wizyty jednak nie doszło.

DOSTĘP PREMIUM