Kołodko w TOK FM: Cameron ma się troszczyć o interes swojego kraju. Ale nie kosztem innych

- Słowa Davida Camerona ?im więcej będzie się wymagać od nas, tym więcej będziemy wymagać od innych? to nie jest dobry sygnał. Premier Wielkiej Brytanii powinien on być politykiem klasy europejskiej. Rola polityka, który stoi na czele państwa, rządu - jako prezydent, premier czy kanclerz- to troszczyć się o interesy własne, ale nie narażając na szwank interesów innych - powiedział prof. Grzegorz Kołodko, gość Poranka Radia TOK FM
- Jutro, po szczycie UE, świat nie będzie gorszy, niewiele się zmieni. Ale wyraźnie będzie widać, że wielki twór jakim jest Unia Europejska będzie podzielony na dwie wyraźne części - obszar, który ma euro i obszar, który przez jakiś czas będzie pozostawał poza tym układem - mówił w TOK FM, prof. Grzegorz Kołodko, były minister finansów, dyrektor Centrum Badawczego Transformacji, Integracji i Globalizacji TIGER.

Stwierdził, że Wielka Brytania - obwiniana o brak porozumienia na szczycie w Brukseli - ma swoje problemy. - Skoro David Cameron (premier Wielkiej Brytanii - red.) mówi: Jestem tu, by bronić brytyjskich interesów albo "im więcej będzie się wymagać od nas, tym więcej będziemy wymagać od innych", to nie jest dobry sygnał. Rola polityka, który stoi na czele państwa, rządu - jako prezydent, premier czy kanclerz - to troszczyć się o interesy własne, ale nie narażając na szwank interesów innych. Powinien on być politykiem klasy europejskiej - powiedział gość Poranka Radia TOK FM. - Retoryka Camerona jest nastawiona na utrzymanie jedności partii konserwatystów. To, co robi, to walka o niedopuszczenie do rozłamu w partii - dodał.

Prof. Kołodko stwierdził, że szatkowanie Unii Europejskiej, cieszy tych, którzy mają w tym interes - jak USA, Brazylia, Indie, Chiny i inne subcentra - że Europa - to centrum cywilizacji, kultury, gospodarki, nauki, technologiczne - ma się gorzej. To nie jest tak, że trzeszczenie i pękanie w szwach Unii smuci wszystkich - mówił w TOK FM.

Dopowiedział jednak, że Chinom zależy na tym, żeby w innych krajach działo się dobrze. Ich eksport jest bardzo ważny. Musi im więc zależeć, żeby kraje, które są ich partnerami, miały się dobrze. - Chińczycy nie są zainteresowani osłabianiem dolara, bo w nich mają swoje rezerwy walutowe, ani tym, żeby rozpadła się strefa euro - mówił prof. Kołodko.

Zwrócił też uwagę, że teraz to amerykanie mówią nam, co robić . A to oni nie zauważyli niepokojących zjawisk na Wall Street. - Również my im moglibyśmy wysłać kilku ekspertów, żeby powiedzieli im jak sobie poradzić z deficytem budżetowym - dodał.

Prof. Kołodko zaprasza do dyskusji na swoim profilu na Facebooku.

DOSTĘP PREMIUM