Petru: Skala emocji ws. reformy jest czysto polityczna

Polacy wiedzą, że trzeba pracować dłużej. Skala emocji, jaką obserwujemy jest czysto polityczna. Protestują głównie ludzie, których reforma nie dotyczy - komentuje dla TOK FM ekonomista Ryszard Petru. Wady nowej ustawy? - Rozwiązania rolnicze i emerytury przejściowe, które dyskryminują kobiety na rynku pracy - ocenia.
- Protestują głównie ci, których reforma nie dotyczy. Pamiętajmy, że obejmie ona głównie osoby, które nie ukończyły jeszcze 40. roku życia. Po drugie ta reforma jest nieuchronna - wiek emerytalny trzeba podwyższać. I po trzecie: w systemie znalazło się wiele wyłomów. Choćby emerytury przejściowe, które moim zdaniem są złym rozwiązaniem - podsumowuje Ryszard Petru.

Dlaczego jest przeciwny wcześniejszemu przechodzeniu na emerytury? - Emerytury cząstkowe dyskryminują kobiety na rynku pracy. Istnieje ryzyko, że kobiety będą wypychane z rynku i będą lądować na niższej emeryturze, co jest niezgodne z całą ideą reformy - tłumaczy Petru. - Kobieta bezrobotna w wieku 60 lat, przejdzie na emeryturę, która będzie bardzo, bardzo niska - dodaje.

"Skala emocji - czysto polityczna"

- Skala emocji, jaką obserwujemy, jest czysto polityczna. Tak naprawdę Polacy mają świadomość, że trzeba pracować dłużej. Mężczyznom wiek wydłużono tylko o 2 lata, kobietom o 7, ale pamiętajmy, że to jest rozłożone w czasie na 20 lat. Poza tym mówimy o młodym pokoleniu, które zupełnie inaczej podchodzi do pracy - ocenia Petru. - Rozumiem, że głównym problemem jest wykonywanie powtarzalnej pracy fizycznej do 67.roku życia. Ale miejmy świadomość, że takich stanowisk pracy jest dziś dużo mniej niż 20 lat temu, a za 20 lat będzie jeszcze mniej - dodaje.

"Dobrze się stało"

- Dobrze się stało, że została przyjęta. Łatwiej ją później zmienić niż przyjąć od nowa - podkreśla Petru. - Ważne by nie wprowadzać do niej kolejnych rozwiązań które psują system. W tej reformie nie podobają mi się rozwiązania rolnicze, które są inne niż w powszechnym systemie emerytalnym oraz emerytury przejściowe. Ale i tak to dobre rozwiązanie, krok w dobrym kierunku - podsumowuje ekonomista.

DOSTĘP PREMIUM