"KNF zrobiła ws. Amber Gold więcej, niż musiała. Prokuraturę informowała 3 razy"

- Mamy tu do czynienia z nieuczciwością podmiotów, ale zawiodło i państwo. Urzędnicy nie mogą tylko odpowiadać na listy. Muszą wykazać się jakąś inicjatywą - mówił w "Raporcie gospodarczym" TOK FM Stanisław Kluza, były szef KNF i były minister finansów. Chwalił KNF za to, że w przeciwieństwie do innych organów państwa wykazała się taką inicjatywą, a skrytykował m.in. skarbówkę, która - wg niego - bardziej niż Amber Gold przejmuje się ściganiem sprzedawców drożdżówek.
Prezesowi Amber Gold Marcinowi P. postawiono sześć zarzutów; przyznał się jedynie do niezłożenia sprawozdania finansowego spółki za 2011 r. Prokuratura zajęła się sprawą dopiero po tym, jak nagłośniły ją media, choć wcześniej dostawała zawiadomienia od nadzoru finansowego.

Obecny przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak nie ma sobie nic do zarzucenia w związku z Amber Gold, a b. przewodniczący Stanisław Kluza zgadza się ze swoim następcą: - Nadzór bankowy wykazał się zapobiegliwością i inicjatywą, jeśli weźmiemy pod uwagę zakres jego obowiązków. Choć KNF nie nadzoruje parabanków, to dostrzegła pewne istotne zagrożenie dla klientów usług finansowych i na tej zasadzie powstała lista ostrzeżeń publicznych. W 2009 roku znalazł się na niej Amber Gold.

KNF zrobiła więcej, niż musiała

Kluza - w odpowiedzi na zarzuty mediów, że lista nie jest dostatecznie często aktualizowana - powiedział, że KNF ostrzega klientów za każdym razem, gdy wie, że pojawia się kolejny podmiot prowadzący działalność parabankową. - Jeśli nadzór wie, że ktoś prowadzi działalność, która mogłaby naruszać obszary podlegające regulacji (działalność na styku depozytowej lub inwestycyjnej), to może podjąć kolejny krok, czyli złożyć zawiadomienie do prokuratury. Ws. Amber Gold było ono złożone kilka lat temu. I to nie wszystko: mimo niechęci prokuratury do prowadzenia tego tematu było ono ponowione i jeszcze raz ponowione. Tak że tych działań było dużo.

Przyznał, że KNF nie organizowała w tej sprawie konferencji prasowych, by zwrócić na sprawę uwagę opinii publicznej: - Ale lista ostrzeżeń publicznych nie wynika z żadnego zapisu prawa, to trochę jakby lista bezradności.

Wg Kluzy KNF zrobiła zatem nawet więcej. niż się od niej oczekuje. B. minister finansów zwraca uwagę na to, że być może dałoby się zrobić jeszcze więcej, ale problemem jest "specyficzna mentalność urzędnicza" w Polsce: - Przykładowo, był tu dziś wcześniej UOKiK. Oni też mogą pewne rzeczy analizować, sprawdzać, czy nie pojawiają się pewnego rodzaju oferty... Podobnie Ministerstwo Finansów, które może kontrolować, czy pojawiają się duże przelewy. A pod nim jest kontrola skarbowa. Widzimy, jak urzędnicy skarbówki ścigają na plażach sprzedających drożdżówki, a tu mamy do czynienia z o wiele większym tematem. Definitywnie skarbówka wymagałaby jakiegoś odpytania, czy wszystko tu zostało zrobione.

Kluza: Urzędnicy muszą zacząć myśleć inaczej

Wg Kluzy w dzisiejszych czasach urzędnik nie może ograniczać się jedynie do tego, co prawo nakazuje mu robić: - Jeśli kontrola skarbowa widzi, że działa taki duży podmiot, a nie ma jego sprawozdań, powinna się tym zainteresować. (...) Jeśli coś dotyczy obszaru, w którym urząd pracuje, powinien wykazywać tym zainteresowanie, a nie tylko odpowiadać na listy. Choć pewnie każdy urząd jest w stanie wykazać, że ws. Amber Gold nie było niedopełnienia żadnego z obowiązków.

Co z Komitetem Stabilności Finansowej? Wg Kluzy powinien on poruszyć sprawę, ale od konkretnych działań są inne podmioty. - Jeśli ktoś używa narzędzia nieadekwatnego do sytuacji, to kreuje sytuację niepewności i zagrożenia. Komitet Stabilności Finansowej, jeśli odbywa się regularnie, może poruszyć taki temat - dodał b. przewodniczący KNF. Jak mówił, nie przypomina sobie teraz, czy sam podnosił temat Amber Gold, gdy uczestniczył w spotkaniach Komitetu: - Ale tematyka, problematyka podmiotów, które nie podlegają nadzorowi KNF, a powinny, była podnoszona wielokrotnie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM