Balcerowicz: Nie wezmę udziału w debacie PiS. Ich program? "Stek absurdów"

- Nie mam zamiaru uczestniczyć w czymś, co będzie debatą tylko z nazwy - mówi w rozmowie z TVN CNBC Leszek Balcerowicz. - Szczególnie jeśli to jest debata pod auspicjami jakiejś partii - dodaje. A program gospodarczy przedstawiony przez prezesa PiS nazywa "absurdem".
- W Polsce, w polskich mediach są zbyt niskie standardy odnośnie polityków. Wszystko, co oni powiedzą, jest nazywane tak, jak oni to narzucą. Jeżeli ktoś byle głupstwo nazwie debatą, to jest to debata. Jeżeli stek absurdów nazwie programem, to wszyscy mówią, że to jest program. Tak nie jest, proszę państwa - mówi Balcerowicz.

- W Niemczech czy Wielkiej Brytanii polityk, który by przedstawił obietnice miliona miejsc pracy bez dokładnych wyliczeń, byłby wyśmiany przez media, skompromitowałby się. Dlatego tam politycy boją się tak zachowywać, a u nas nie. Musimy podwyższać standardy i dbać o jakość naszej demokracji - dodał założyciel Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Obietnice i debata

Jarosław Kaczyński na początku września w swoistym "exposé" zaproponował 10-letni plan walki z bezrobociem. - 1,2 mln miejsc pracy w ciągu 10 lat głównie w małych miastach i wsiach - zaproponował szef PiS. Jak ocenił, propozycje zmian przedstawione w nowym programie PiS będą kosztowały razem 12-13,5 mld. Dodał, że program ma szansę zostać pozytywnie przyjęty przez rynki i wyjść na zero. Jednak ekonomiści wątpią w te szacunki.

Kaczyński zaproponował też zorganizowanie konferencji z udziałem ekonomistów, poświęconej programowi gospodarczemu, przedstawionemu przez PiS. Prezes tej partii mówił, że będzie to okazja, by ocenić merytorycznie propozycje PiS. Wśród zaproszonych ekonomistów Jarosław Kaczyński wymienił między innymi Stanisława Gomułkę, Zytę Gilowską, Ryszarda Bugaja, Marka Belkę, Leszka Balcerowicza. Prezes PiS zwrócił uwagę, że są to ekonomiści o różnych poglądach, część z nich jest nastawiona krytycznie do propozycji jego partii.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM