Gospodarka rośnie, a Jan Guz pyta: A skąd coraz więcej bezrobotnych? Jakiś bałagan się wkradł do tej ekonomii [EKG]

Wg prezesa Krajowej Izby Gospodarczej, Polacy mają powody do zadowolenia. - Mamy bardzo dobre wyniki eksportu. I najlepsze w historii wyniki przemysłu - cieszył się w ?EKG? Andrzej Arendarski. Ale zupełnie inaczej dane statystyczne ocenił szef OPZZ - Jan Guz. - Mówicie, że jest coraz lepiej, a z drugiej strony mamy coraz więcej bezrobotnych. Ludzie nie mają z czego spłacać kredytów, praca ociera się o niewolnictwo - ocenił.
Dobre dane dotyczące polskiej gospodarki były dla premiera powodem do zwołania specjalnej konferencji prasowej. Bo powód do zadowolenia jest, skoro w III kwartale roku nasza gospodarka rozwijała się w tempie 1,9 proc., licząc rok do roku. A według prognoz wzrost miał wynieść 1,6 proc.

Eksperci - goście magazynu "EKG" - nie kryją zadowolenia. - Jest nawet kilka dobrych wiadomości. Po pierwsze bardzo dobre wyniki eksportu i dobre perspektywy na przyszłość. A po drugie najlepsze w historii wyniki przemysłu. Ta dynamika nie koresponduje z tym, co się dzieje wreszcie Europy - ocenił Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Wtórował mu Maciej Grelowski, przewodniczący Rady Głównej BCC. - Byłem dumny z informacji, że po raz pierwszy Polacy jako inwestorzy zainwestowali za granicą więcej, niż zagraniczni inwestorzy u nas.

Ale te argumenty nie przekonały przewodniczącego OPZZ Jana Guza. - Jakiś bałagan się w kradł do tej ekonomii, którą prezentujecie. Mówicie, że jest coraz lepiej. Że rosną wskaźniki i jest coraz lepiej. A z drugiej strony mamy coraz więcej bezrobotnych, biedniejących. W ciągu ostatnich sześciu lat, liczba bezrobotnych wzrosła o 684 tys. A w ciągu ostatnich dwóch lat - o 168 tys. - wyliczał szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

"Od 25 lat słyszę, że jest lepiej"

Jan Guz błyskawicznie rozwinął skrzydła. - Jestem zatroskany, bo ludzie nie mają z czego spłacać kredytów. Praca ociera się o niewolnictwo, bo przecież za 2,40 zł za godzinę nie można przeżyć . A wszyscy mówią: jest ok. Od 25 lat słyszę, że jest coraz lepiej. Znam wypowiedzi ludzi i ich nastroje. Niech się polepsza, ale jest pytanie: kiedy się to przełoży na warunki życia ludzi? - pytał w magazynie "EKG".

Na ataki związkowca próbował odpowiadać Andrzej Arendarski. - Mówimy o dwóch różnych rzeczach - pan o sferze społecznej. I zgoda jest rozwarstwienie i inne negatywne trendy, które ustępują powoli. Bo najpierw musi się rozkręcić gospodarka.

Godzinowa płaca minimalna

Szef OPZZ być może zmieniłby zdanie, na temat sytuacji gospodarczej i społecznej Polski, gdyby rząd zaakceptował któryś ze związkowych pomysłów. Na przykład ten dotyczący wprowadzenia minimalnej stawki wynagrodzenia za godzinę pracy. Guz przypomniał, że związki zaproponował stawkę 11 zł. - To kwota, która gwarantowałaby przeżycie. A poza tym zwiększyłoby to także konsumpcję, która tak potrzebna jest polskim przedsiębiorcom - przekonywał.

Wsparciem dla związkowców jest dzisiejszy tekst "Gazety Wyborczej" - "Głodowa praca na godziny".

Reporterki "GW" zatrudniły się w kilku miastach na najniższych stanowiskach i sprawdziły, jak wyglądają warunki pracy i wynagrodzenie na Śląsku, Opolszczyźnie, w Wielkopolsce. Okazuje się, że "dniówka" za sprzątanie zaplecza marketu budowlanego w Katowicach to... 15 zł. A za zawinięcie w papierki 1 kg cukierków-krówek pracownica dostaje 1 zł.

DOSTĘP PREMIUM