Zmiany w GDDKiA. Steinhoff: To nie jest zaskoczenie. Dorobku GDDKiA nie oceniam wysoko

Premier odwołał Lecha Witeckiego ze stanowiska p.o. dyrektora GDDKiA. Zmiany chciała wicepremier Elżbieta Bieńkowska, która odpowiada za infrastrukturę. Odwołanie nie zaskoczyło ekspertów magazynu ?EKG?. - Ja osobiście dorobku GDDKiA nie oceniam wysoko. Chyba kilometra autostrad nie oddano w terminie. Większość firm budujących drogi znalazła się w wielkich tarapatach lub splajtowała - wyliczał Janusz Steinhoff. Stanowisko p.o. dyrektora GDDKiA objęła Ewa Tomala-Borucka.
Miejsce p.on. dyrektora GDDKiA po Lechu Witeckim objęła Ewa Tomala-Borucka, dotychczasowa szefowa śląskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowej i Autostrad.

"Myślę, że GDDKiA potrzebuje świeżych sił. Obecne kierownictwo pracuje nad tym wielkim projektem inwestycyjnym od 6 lat. Wiele rzeczy się udało i na pewno wszyscy odczuwają skok jakościowy, który dokonał się w tym czasie. Niestety nie udało się ustrzec błędów. Najbardziej dotkliwe to liczne opóźnienia w harmonogramach prac i zła atmosfera współpracy z wykonawcami i całą branżą budowlaną" - powiedziała Elżbieta Bieńkowska, tłumacząc odwołanie Lecha Witeckiego.

Dymisję pełniącego od maja 2008 roku funkcję p.o. dyrektora generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad podpisał dziś premier Tusk.

- Podpisuję się pod uzasadnieniem wicepremier Bieńkowskiej. Dorobku GDDKiA nie oceniam wysoko. Choć nie mogę kwestionować jego kompetencji. Był dobrym urzędnikiem. Ale większość firm budujących drogi jest w wielkich tarapatach lub splajtowała. Chyba kilometra autostrad nie oddano w terminie. Absolutnie nie można tolerować sytuacji, kiedy ogromne pieniądze polskiego podatnika są zamrożone w niedokończonych obiektach infrastrukturalnych - komentował w magazynie "EKG".

Tańsze znaczy lepsze?

Także zdaniem Rafała Antczaka, wiceprezesa Deloitte, to Lecha Witeckiego można obciążyć za kłopoty przy realizacji planu budowy dróg. - Coś jest nie tak, jeśli przetarg wygrywają firmy, które proponują koszty budowy o 30-40 proc. niższe niż konkurencja, a po dwóch latach trzeba ogłaszać nowy konkurs. Bo firma plajtuje. A droga nie jest zbudowana - mówił gość TOK FM.

Według Janusza Steinhoffa na stanowisko nowego dyrektora GDDKiA powinna zostać wskazana osoba, która potrafi "rozpychać się łokciami" i podpowiadać ministrom "zmiany prawa", które pozwolą na szybsze i sprawniejsze realizowanie inwestycji.

Inny punkt widzenia

Z opinią wicepremiera i ministra gospodarki w rządzie Jerzego Buzka nie zgadza się Krzysztof Rozen. - GDDKiA stała się chłopcem do bicia. Nie można obwiniać urzędników za kłopoty firm budowlanych. Przecież nikt nie zmuszał tych form do składania ofert z tak niskimi kosztami budowy - argumentował partner KPMG.

Przypomnijmy, odwołanie Witeckiego że to nie pierwsza w tym tygodniu dymisja ważnego urzędnika. W poniedziałek ze stanowiskiem pożegnała się szefowa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta - Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM