Wypłaciła z banku wyłącznie swoje pieniądze. A bank na to: to dochód, trzeba zapłacić podatek. "Dlaczego? To tylko moje pieniądze!"

Pani Renata ze Śląska mocno się zdziwiła, gdy dostała z banku PIT z informacją, że ma zapłacić podatek od dochodu. - Jakiego dochodu? Przecież ja nie zarobiłam na tych całych lokatach ani złotówki - denerwuje się słuchaczka TOK FM. Rzecz w tym, że trzy i pół roku temu wpłaciła do banku 12 tysięcy złotych, bo dała się przekonać, że inwestuje w super lokatę. Tyle, że nie wiedziała, że to produkt związany z ubezpieczeniem na życie i w przypadku rozwiązania umowy może prawie wszystko stracić.
O polisolokatach zrobiło się głośno w styczniu, gdy UOKiK nałożył na Getin Noble Bank karę ponad 6,5 miliona złotych za wprowadzanie klientów w błąd.

Telefon z banku: "Mamy dla Pani atrakcyjną ofertę"

Pani Renata z Getin Bankiem była związana już wcześniej i - jak twierdzi - nigdy nie miała zastrzeżeń. Gdy trzy i pół roku temu dostała telefon z propozycją atrakcyjnej lokaty, praktycznie nie wahała się ani chwili. Miała "wolne środki", poszła wiec zapytać o szczegóły. - Pani mi przedstawiła ofertę korzystnej lokaty na pół roku, ale żeby ją zawrzeć, trzeba było podpisać umowę na jeszcze jedną lokatę, długoterminową. Wpłacało się określoną większą kwotę i potem trzeba było co miesiąc wpłacać kwotę niecałe 200 złotych - opowiada pani Renata.

Jak mówi, była pewna, że to sposób na systematyczne oszczędzanie, przez 15 lat. - Dla mnie było bardzo istotne i o to kilka razy pytałam, czy mogę lokatę zlikwidować, jeśli byłaby taka potrzeba. Pani mnie zapewniała, że mogę w każdej chwili te pieniądze wyjąć - dodaje nasza słuchaczka.

Zobaczyła, że nie ma żadnego zysku, chciała od umowy odstąpić i zaczęły się "schody"

Pani Renata opowiada, że ufała bankowi bezgranicznie. - Do tego stopnia, że po roku założyłam podobna lokatę, a potem jeszcze jedną, też po namowach pani z banku - mówi. Przyznaje, że dopiero po jakimś czasie zaczęła analizować swoje lokaty i zorientowała się, że coś jest nie tak - nie było żadnego zysku, żadnych dopisanych odsetek.

Nasza słuchaczka zaczęła zgłębiać temat i ustaliła, że to, o czym myślała, że jest zwykłą lokatą, jest w rzeczywistości produktem ubezpieczeniowym, tak zwaną polisolokatą. Klientka postanowiła od umowy odstąpić. Okazało się jednak, że nie jest to wcale proste. - Zaczęłam pisać pisma, że zostałam oszukana, że wmówiono mi, że mam szansę z tego zrezygnować, a teraz okazało się, że nie mogę - opowiada. Dopiero wtedy zorientowała się, że rezygnując z lokaty, teoretycznie może stracić większość wpłaconej gotówki. W końcu, m.in. przy wsparciu rzecznika konsumentów, udało się jej pieniądze odzyskać. Całość, w częściach, bez żadnych zysków.

Bank przysłał jej PIT, że miała dochód. "Jaki???"

Sprawa teoretycznie zakończyła się w lipcu 2013 roku. Ale niedawno pani Renata dostała z banku kopertę, a w niej list i PIT 8C. Bank uznał, że to, co pani Renacie wypłacił, to jej dochód, od którego trzeba zapłacić podatek. - Z jakiej racji mam wykazywać w swoim rozliczeniu podatkowym, że miałam dochód i płacić od tego podatek, skoro nie miałam przecież żadnego dochodu? - pyta nasza słuchaczka.

Przyznaje, że bank zaoferował jej, że pokryje koszty podatkowe, ale to nie zmienia faktu, że pani Renata czuje się pokrzywdzona. Nie dość, że nic nie zarobiła, to jeszcze ma płacić podatek. - Chcą mi dać pieniądze na podatek, ale ja nie potrzebuję ich pieniędzy. Po prostu, nie chcę, by mój dochód był powiększony o te kilkanaście tysięcy - mówi.

W podobnej sprawie dostaliśmy jeszcze kilka maili od osób, które też dostały z banku druk PIT. - Nagle dostałam ten PIT 8C z wiadomością, że oddane mi pieniądze stanowią dochód, który muszę opodatkować, a "pod stołem" na mocy aneksu do Porozumienia proponuje się mi pieniądze na podatek! Nagle bank obiera postać dobrej babci, licząc na głupiego Czerwonego Kapturka - pisze inna pani Renata. I słusznie dowodzi, że są przecież osoby, które po rzekomym podwyższeniu swojego dochodu mogą przekroczyć próg podatkowy i wtedy stracą jeszcze więcej.

Co na to bank? "Wszystko jest tak jak być powinno"

Rzecznik Getin Banku w rozmowie z nami wyjaśnia, że kwestia podatku jest jak najbardziej właściwa. Chodzi o to, że produkt, który nabyła klientka, nie był zwykła lokatą. - Produkt ten był grupowym ubezpieczeniem z funduszem kapitałowym. Charakter tego typu produktu i sposób rozwiązania umowy, zmotywował tę sytuację, że bank musiał postąpić w ten sposób, o którym mówimy - mówi Wojciech Sury, rzecznik Getin Bank.

Sury tłumaczy, że w tym przypadku towarzystwo ubezpieczeniowe świadczy umowę ubezpieczeniową na rzecz klientki. Dalej, dość skomplikowanie, dowodzi, że towarzystwo jest ubezpieczającym, a klientka - osobą ubezpieczoną. Towarzystwo jest więc dysponentem składki ubezpieczeniowej. - Bank nie dysponuje więc bezpośrednio składką, gdyż ona trafia do towarzystwa - wyjaśnia Sury.

"Bank dostrzegł słuszny interes klienta"

Wychodzi na to, że pieniądze pani Renaty pozostały w towarzystwie ubezpieczeniowym, bo zgodnie z umową towarzystwo wypłaciło jej tylko część wpłaconej gotówki. Resztę, w ramach swoistego odszkodowania, wypłacił bank. Rzecznik zapewnia, że bank stanął na wysokości zadania. - Bank, można śmiało powiedzieć, dostrzegł słuszny interes klienta. Za sprawą ugody, o której mówimy, bank zdecydował się przekazać klientowi określone środki na powstały obowiązek podatkowy, wystawiając jednocześnie PIT 8C - tłumaczy Sury.

Nas te argumenty nie przekonują. Próbujemy sprawę wyjaśniać dalej. W Izbie Skarbowej w Lublinie słyszymy, że każdy przypadek jest inny, ale pewne jest jedno - jeśli podatnik ma wątpliwości, powinien to wyjaśniać z płatnikiem, czyli w tym przypadku z bankiem. Urząd Skarbowy dostaje PIT 8C i nie wyjaśnia, dlaczego wygląda on tak, a nie inaczej.

W Komisji Nadzoru Finansowego ustalamy z kolei, że do komisji trafia sporo sygnałów od klientów różnych banków, w sprawie polisolokat. Komisja pracuje w tej chwili nad specjalną rekomendacją, która ma wywrzeć presję na banki, by w jasny, czytelny sposób informowały klientów, co to za produkt i nie wprowadzały w błąd. Ta rekomendacja ma wejść w życie w listopadzie. Nie jest to przepis prawny, ale mimo to banki się do takich rekomendacji stosują (bo w razie kontroli mogą mieć problemy). W Komisji usłyszeliśmy też, że każdy klient, który czuje się poszkodowany, może złożyć w KNF indywidualną skargę.

A UOKiK? Nałożył wysoką karę na Getin Bank

Sprawa ma też inny wymiar: w styczniu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta nałożył na Getin Bank karę w wysokości ponad 6,5 miliona złotych, właśnie za tak zwane "polisolokaty". Prezes UOKiK uznała, że bank bezprawnie wprowadzał klientów w błąd. Klienci wierzyli, że zakładają zwykłe lokaty, a były to umowy o długoletni produkt inwestycyjno-oszczędnościowy, z których trudno się wycofać. Brakowało najważniejszego: informacji o ryzyku utraty nawet wszystkich oszczędności oraz o wysokich kosztach rozwiązania umowy.

DOSTĘP PREMIUM