Głowa Rostowskiego, drukowanie pieniędzy, finansowanie długu. O co chodzi w rozmowie Belki z Sienkiewiczem? [5 PUNKTÓW]

Co może zrobić szef NBP, żeby pomóc rządowi - o tym rozmawiał minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sieniewicz z prezesem NBP Markiem Belką. O czym konkretnie rozmawiali panowie, gdy zedrze się z ich dyskusji - niekiedy wulgarną - formę?
W poniedziałek tygodnik "Wprost" opublikował nagrania rozmowy prezesa Narodowego Banku Polski z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem. Rozmowa, w której uczestniczył też Sławomir Cytrycki, dotyczyła możliwości pomocy finansowej państwu ze strony NBP.

Marek Belka w dyskusji z Sienkiewiczem mówi o możliwościach ingerencji NBP m.in. w finansowanie deficytu budżetowego.

1. Finansowanie polskiego długu publicznego

Marek Belka: - Konkretnie mówiąc, mamy zakaz finansowania przez Narodowy Bank Polski deficytu budżetowego.

Bartłomiej Sienkiewicz: - Tak. A co to znaczy?

Marek Belka: - To znaczy, że Belka (...) nie ma prawa zakupić bezpośrednio od Rostowskiego papierów wartościowych. Nie ma.

Sławomir Cytrycki: - Finansować polskiego długu.

Marek Belka: - Co by to oznaczało? Ja bym od niego kupił papiery. Ja był mu dał złotówki, a on by je sobie wydał, czyli to byłoby zwiększenie deficytu budżetowego.


Narodowy Bank Polski nie może kupić bezpośrednio od rządu obligacji skarbu państwa. Tu Marek Belka ma rację. Nie oznacza to jednak, że NBP nie może w ogóle kupować polskich obligacji. Może - tyle że pośrednio. I nie mówi tego Bartłomiejowi Sienkiewiczowi. - Dzisiaj NBP może to robić w celu albo zapewnienia stabilności finansowej, albo realizacji celu inflacyjnego. Tzn. musi być spełniona któraś z tych przesłanek - tłumaczył na antenie TOK FM dr Jakub Borowski, były pracownik NBP, obecnie wykładowca w Szkole Głównej Handlowej.

W projekcie zmian ustawy o NBP nie jest wyraźnie zaznaczone, że możliwe będzie kupowanie przez bank centralny obligacji bezpośrednio od rządu. O co więc chodziło Markowi Belce? Prawdopodobnie o doprecyzowanie przepisów, które dzisiaj wymuszają mocne uzasadnianie skupu obligacji.

2. Zmiany w Radzie Polityki Pieniężnej

Bartłomiej Sienkiewicz: - Czy ustawa o NBP by to ułatwiła?

Marek Belka: - Ułatwiłaby, tak. Ułatwiała. Część rzeczy już mamy. To nie jest tak, że jesteśmy na ugorze, jesteśmy w wielkiej kuwecie zwanej Saharą. Tylko że po prostu ja muszę mieć instrumenty, żeby na przykład objeżdżać Radę Polityki Pieniężnej.


Nie wiadomo dokładnie, o jakie rozwiązania chodzi Belce. Możliwe, że o propozycję rotacyjności kadencji członków Rady Polityki Pieniężnej, która znalazła się w projekcie ustawy. Obecnie wszyscy członkowie RPP kończą kadencję równocześnie. W nowej sytuacji chodzi o to, żeby wymieniali się po kolei - dzięki czemu zachowana byłaby ciągłość prowadzonej przez Radę polityki. - Sytuacja, w której członkom kończy się kadencja równocześnie, zwiększa niepewność co do tego, jak prowadzona będzie polityka pieniężna. To utrudnia też funkcjonowanie RPP - tłumaczy Borowski.

Nie wiadomo jednak, czy Belka ma na myśli to i tylko to rozwiązanie. Mógł mieć na myśli też fakt, że w Radzie Polityki Pieniężnej (której jest przewodniczącym) może zostać przegłosowany i część jego pomysłów może przepaść.

3. Dodrukowanie pieniędzy

Bartłomiej Sienkiewicz: - Hm. Ale poza tym istnieje możliwość uruchomienia maszyn nieprzeznaczonych na wykup obligacji, tylko na zwiększenie ilości i masy pieniądza na rynku, tak?

To pytanie pada jedynie ze strony ministra Sienkiewicza. Marek Belka zbija je stwierdzeniem "Co ja mogę zrobić? Co ja mogę zrobić?". Dodrukowanie pieniędzy byłoby wpompowaniem w gospodarkę gotówki poprzez np. udzielanie dodatkowych, nisko oprocentowanych pożyczek bankom.

4. Powołanie Rady Ryzyka Systemowego

Belka chciałby powołania Rady Ryzyka Systemowego. To ciało, które miałoby pomagać w wykrywaniu zagrożeń dla gospodarki. Niektórzy twierdzą - np. Stanisław Kluza, były przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego - że to ciało zbędne, bo funkcje kontrolne pełni właśnie KNF. Ale Belce to nie przeszkadza - uważa, że Jacek Rostowski (ówczesny minister finansów) nie powołuje Rady z powodów ambicjonalnych.

Marek Belka: - Ja nie mam żadnego problemu, ja w jakiejś radzie mogę być zastępcą, bo ja mam naprawdę długiego ch**a, a on nie ma.

5. Głowa Jacka Rostowskiego

Marek Belka: - Mówiąc po prostu, jeśli w drugim półroczu gospodarka zdecydowanie nie przyspieszy, to będzie problem. To będzie być może konieczne tego rodzaju niestandardowe działanie. A wtedy trzeba serdecznie ze wszystkimi, jakby to powiedzieć, możliwymi różnymi lansadami podziękować hrabiemu von Rostowskiemu i powołać technicznego, niepolitycznego ministra finansów, który znajdzie w banku centralnym pełne wsparcie"

Belka w rozmowie mówi wprost: "Rostowski sprawia wrażenie, że panuje nad wszystkim". A prezes NBP chciałby rozmawiać nie z Rostowskim, ale właśnie z Tuskiem. Swoje poparcie i pomoc oferuje więc w zamian za dymisję Rostowskiego. Zresztą - Bartłomiej Sienkiewicz przestrzega Belkę, że ówczesny minister finansów może nie iść na rękę. "Ja się boję w tej sytuacji jednej rzeczy, że na to wszystko kolega Rostowski mówi 'w życiu!'".

Trudne spotkanie z RPP?

Na jutro przewidziane jest techniczne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. I na niej prezes Belka będzie musiał się tłumaczyć z mocnych słów dot. Rady. Elżbieta Chojna-Duch z RPP już zapowiedziała, że nie wyobraża sobie dymisji Belki. Inny członek Rady - Andrzej Kaźmierczak - stwierdził, że słowa Belki są nie do zaakceptowsnia.

Wśród komentatorów i ekonomistów nie ma jednoznacznej oceny sytuacji. Część - jak prof. Leszek Balcerowicz - uważa, że sam fakt spotkania szef NBP-minister w tych okolicznościach jest naruszeniem niezależności Narodowego Banku Polskiego. Inni - np. prof. Marek Chmaj - wstrzymują się jeszcze od ferowania wyroków: - Na tym etapie trudno powiedzieć. Politycy ciągle rozmawiają. Ale jeśli to był targ polityczny, można uznać, że doszło do złamania prawa - ocenia.

Gdyby Marek Belka zrezygnował ze swojego stanowiska, jego miejsce - jako pełniący obowiązki - zajmie pierwszy zastępca prezesa NBP Piotr Wiesiołek. Jeżeli sam nie zrezygnuje, jedyną opcją odwołania prezesa NBP jest postawienie go przed Trybunałem Stanu.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM