Rosja przykręca kurek z gazem. "Po stronie rosyjskiej nie ma decyzji biznesowych, są tylko polityczne"

PGNiG informuje, że dostawy rosyjskiego gazu w środę były niższe o 45 proc. Wg ekspertów magazynu "EKG" przykręcanie kurka z gazem to nic innego jak rozgrywki polityczne. - Chodzi o to, żebyśmy nie mogli tłoczyć gazu na Ukrainę - uważa dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Konfederacji Lewiatan.
W środę dostawy gazu do Polski w ramach kontraktu jamalskiego były niższe o 45 proc. od zamówionych - poinformowało dziś PGNiG. Od wczoraj, kiedy pojawiły się pierwsze informacje o ograniczeniu dostaw o ok. 20 proc., Gazprom zaprzecza.

- Absolutnie chodzi o Ukrainę. O to, żebyśmy nie mogli tłoczyć gazu na Ukrainę. Po stronie rosyjskiej nie ma biznesowych decyzji, są tylko polityczne - oceniła dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Konfederacji Lewiatan i Rady Gospodarczej przy Premierze.

Kłopoty mogą być większe

PGNiG uspokaja, że dostawy gazu do odbiorców obywają się bez żadnych zakłóceń. Nie trzeba nawet uruchamiać dostaw surowca z magazynów, w których zgromadzono ok. 2,6 mld metrów sześciennych.

Według Krzysztofa Stupnickiego prawdziwe kłopoty mogą się zacząć już niedługo - kiedy przyjdzie jesień i zima. - Na razie zużycie gazu jest "niezimowe" - mówił w TOK FM były dyrektor ds. inwestycji w Europie Środkowej firmy MetLife.

Polska kupuje od Rosji 70 proc. potrzebnego nam gazu i aż 93 proc. ropy naftowej.

DOSTĘP PREMIUM