B. prezes PGNiG: Na razie nie powinno być komplikacji. Chyba że pogoda spłata psikusa

- W tej chwili nasz system powinien dać radę. Nie powinno być komplikacji w perspektywie najbliższych dni, a nawet tygodni - tak były prezes PGNiG Marek Kossowski komentował w TOK FM informacje o mniejszych dostawach gazu z Rosji. Ekspert jest przekonany, że przykręcenie kurka to cena za dostarczanie gazu z Polski na Ukrainę.
Jak poinformowało PGNiG, wczoraj trafiło do nas o 45 proc. mniej gazu z Rosji. Nie wpływa to w żaden sposób na dostawy gazu do odbiorców - zapewnia firma.

Zdaniem byłego prezesa Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Marka Kossowskiego na razie nie ma powodów do paniki. Między innymi dlatego, że w magazynach zgromadzono spory zapas paliwa. - W tej chwili system powinien dać radę. Nie powinno być komplikacji w perspektywie najbliższych dni, a nawet tygodni. Ale rozmaite psikusy pogoda płatała w przeszłości. Teraz dzienne zużycie gazu jest dwu-trzykrotnie niższe niż zimą - uspokajał gość TOK FM.

Retorsje

Powód zmniejszenia dostaw wydaje się dla wszystkich oczywisty. - Rosjanie już ostrzegali przed przesyłaniem gazu na Ukrainę. Takie dostawy były realizowane przez nas i Słowaków. Sądzę więc, że to działania odwetowe.

Kossowski przekonywał, że choć nie mamy powodów do niepokoju, to jeśli sytuacja potrwa dłużej, możemy sobie tak łatwo nie poradzić. - Z natury jestem optymistą, więc zakładam, że sytuacja ma charakter przejściowy.

Od wczoraj, kiedy pojawiły się pierwsze informacje o zmniejszeniu dostaw gazu, Rosjanie konsekwentnie powtarzają: eksport do Polski odbywa się bez zmian.

DOSTĘP PREMIUM