"Sytuacja w górnictwie jest dramatycznie zła! Trzeba dać możliwość rezygnacji z pracy wszystkim górnikom w KW"

- Górnicy muszą zdać sobie sprawę z tego, że Kompanii Węglowej grozi całkowita zapaść finansowa. Sytuacja jest tragiczna - ocenił Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka. Wtedy, w efekcie reformy górnictwa, z pracy odeszło ponad 100 tys. górników. Wg Steinhoffa, dobrą decyzją byłoby umożliwienie dobrowolnych odejść z pracy nie tylko górnikom czterech najsłabszych kopalń, ale wszystkim pracującym w KW.
Udział premier Ewy Kopacz w negocjacjach z górniczymi związkami nie przyniósł przełomu. Górnicy nadal przeciwstawiają się rządowemu projektowi zmian w Kompanii Węglowej, który zakłada m.in., że pracę straci 5,2 tys. osób. Podziemny protest trwa już w dziewięciu kopalniach spółk. Wg związkowców pod ziemią protestuje kilka tysięcy górników.

Zapaść

Według byłego wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Steinhoffa, nie ma odwrotu od poważnych zmian w Kompanii Węglowej. Bo "sytuacja jest tragiczna". - Górnicy muszą zdać sobie sprawę z tego, że Kompanii Węglowej w ciągu kilku tygodni grozi całkowita zapaść finansowa. Realna staje się groźba braku pieniędzy na wypłaty. KW grozi upadłość - mówił w magazynie "EKG" w Radiu TOK FM.

Steinhoff nie ma wątpliwości, że to najgorszy ze scenariuszy. W firmie pracuje ok. 50 tys. osób. Jak stwierdził były wicepremier, rząd nie może zrezygnować z podejmowania trudnych decyzji. Ale Steinhoff przyznał, że trochę inaczej przygotowałby plan naprawczy dla KW.

- Skupiłbym się na programie dobrowolnych odejść z pracy. Uważam, że gdyby pakietem socjalnym objąć nie tylko górników z czterech kopalń - ale wszystkich pracujących w firmie - to udałoby się otworzyć drogę do wyprowadzenia z firmy ludzi, którzy widzą swoje miejsce poza górnictwem. A po drugie, umożliwiłoby to przeniesienie górników z kopalń, których praca ma być wygaszana, do tych, które są w lepszej kondycji.

Były efekty

Program dobrowolnych odejść z pracy był podstawą sukcesu realizowanej przez rząd Jerzego Buzka reformy górnictwa. Ówczesny wicepremier Janusz Steinhoff przypomniał, że z pracy w tym sektorze gospodarki odeszło wtedy 100 tys. ludzi.

- Tak jak dziś - także wtedy - kopalnie musiały być likwidowane. I dzięki odejściom z pracy, ci którzy chcieli nadal pracować, znaleźli zatrudnienie w kopalniach, które miały przyszłość - przypomniał.

Zgodnie z programem rządowym przygotowanym dla Kompanii Węglowej, górnicy odchodzący z pracy mogą liczyć na odprawę w wysokości 24 pensji. Ci, którym niewiele zostało do emerytury - będą mogli przebywać na urlopach górniczych. Program ma kosztować 2,3 mld zł.

Kluczem do sukcesu jest nie tylko umożliwienie górnikom KW odchodzenia z pracy. Konieczna jest też zmiana stanowiska związków zawodowych. - Sytuacja w górnictwie jest dramatycznie zła. Nasz rząd - AWS-UW miał program reformy wynegocjowany ze związkowcami. To firmujący AWS Marian Krzaklewski i inni liderzy związkowi osłaniali te trudne reformy. To kwestia odpowiedzialności za kraj - ocenił Janusz Steinhoff.

Koniec z populizmem

Zdaniem byłego wicepremiera rozmowa o reformie górnictwa nie może odbywać się bez uwag na temat zaniechań. A te są oczywiste. Podstawowym błędem jest to, że dopiero teraz rząd zdecydował się na przygotowanie planu restrukturyzacji.

- Przecież, na Boga, minister gospodarki ma wszelkie narzędzia, by kontrolować sytuację w podległych mu podmiotach gospodarczych - mówił gość "EKG".

Górnictwu nie pomaga też polityczny populizm i "deklaracje bez pokrycia". - Jak zobaczyłem poniedziałkowe przemówienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to pomyślałem, że jeśli zostanie premierem, to bardzo trudno będzie mu cokolwiek zrobić, po takich deklaracjach. Przecież nie można gwałcić ekonomii! - denerwował się.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM