"Twórcy reformy emerytalnej byli zbyt dużymi optymistami"

Prof. Aleksandra Wiktorow, członek Rady Gospodarczej przy Premierze, przekonywała w Poranku Radia TOK FM, że zaproponowana rządowa zmiana systemu emerytalnego nie oznacza jego demontażu. - Nikt nie zabiera tego co wpłacono do OFE, te pieniądze dalej tam zostaną - mówiła.
Prof. Wiktorow nie zalicza się do twórców reformy emerytalnej z 1999r., ale od początku była świadkiem powstawania tego systemu. - Kiedy byłam wiceministrem odpowiedzialnym za ubezpieczenia społeczne były takie grupy, które usiłowały zmusić nas do wprowadzenia już w 1993r. tego systemu - mówiła w TOK FM. - I ja miałam zawsze pytanie "z czego sfinansujemy okres przejściowy" i to pytanie nigdy mnie nie opuściło - podkreślała Aleksandra Wiktorow.

- Ten okres przejściowy miał trwać kilka lat, po kilku latach mieliśmy wyjść na prostą i miało nie być żadnych zadłużeń - przypominała była prezes ZUS. - Mnie się wydawało, że te zadłużenia będą prawie do tego momentu kiedy ostatni emeryt będzie dostawał emeryturę ze starego systemu - dodała. - Twórcy tej reformy był zbyt dużymi optymistami. Wiadomo było, że nawet jak wszystko sprzedamy, to przecież z prywatyzacji nie wszystko pójdzie na reformę systemu emerytalnego - tłumaczyła prof. Wiktorow. - Przed reformą emerytalną dochody z prywatyzacji traktowano jako dochody z budżetu i pokrywano różne wydatki z tego. Twórcy reformy uznali, że te fundusze mają być tylko i wyłącznie na reformę emerytalną i to był zbyt duży optymizm, bo po pierwsze za mało prywatyzowano, a nawet jak wszystko sprywatyzowano, to nie pokryło to nawet 1/3 wydatków związanych z reformą - mówiła Aleksandra Wiktorow w TOK FM.

- Lekceważono ten okres przejścia do nowego systemu. We wszystkich krajach, które przeszły do nowego systemu, pojawiły się trudności - podkreślała była prezes ZUS. - My strasznie optymistycznie oszacowaliśmy wysokość tej części, która idzie do OFE na 7,3 proc. W innych krajach była zdecydowanie niższa, np. w Szwecji, na którą powołują się twórcy reformy, jest 2,5 proc. i nie mają zamiaru podnosić - przekonywała Aleksandra Wiktorow. - My doszliśmy do tego samego poziomu, więc nie można mówić o demontażu reformy - podkreślała.

"W ubezpieczeniach nie ma dziedziczenia"

- Generalnie rzecz biorąc w ubezpieczeniach społecznych nie ma dziedziczenia - mówiła prof. Wiktorow. I tłumaczyła: - Tak jak w każdych ubezpieczeniach, płacimy składkę i odszkodowanie dostają ci, u których to ryzyko wystąpiło, kradzież, zalanie, itd. I tak jest tutaj, wszyscy płacimy składkę, a ci, którzy dochodzą do wieku emerytalnego, dostają emeryturę. Jak płacę ubezpieczenie samochodu i nic nigdy nie zrobiłam, to nie domagam się zwrotu składki. Przecież jak zwrócimy tę składkę w ubezpieczeniu emerytalnym, to nie będzie dla tych, którzy żyją dłużej niż przeciętnie - przekonywała prof. Aleksandra Wiktorow w Poranku TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM