Protesty na wiosnę? "Solidarność": Maj będzie gorący, w kopalniach nawet kwiecień

Serię protestów w maju zapowiada "Solidarność". Związek uważa, że obecny rząd prowadzi antyzwiązkową i antypracowniczą politykę. Wcześniej może jednak wybuchnąć strajk w górnictwie. Związkowcy z kopalń należących do Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie chcą bowiem nawet słyszeć o wejściu firmy na giełdę.
"Solidarności" nie podoba się przede wszystkim wszechobecna drożyzna. - Podwyżki akcyzy, o 70 proc. zmniejszone środki na fundusz pracy, niestabilna sytuacja OFE. Tak by można mnożyć - mówi TOK FM Piotr Duda szef "Solidarności".

Przewodniczący przypomina , że "Solidarność" już ogłosiła pogotowie protestacyjne, a 18 kwietnia podczas nadzwyczajnego posiedzenia w Warszawie Komisja Krajowa zatwierdzi plan protestów. - Na pewno mogę powiedzieć, że akcje będą w pierwszej fazie w miastach wojewódzkich. Ale na pikietach się nie skończy, tyle mogę zdradzić - dodaje Duda.

Spotkanie z Tuskiem? "Niekoniecznie, ale..."

"Solidarność" chce być rzecznikiem wszystkich tych, którym żyje się coraz gorzej. Związek pod kierownictwem wybranego jesienią nowego szefa nie chce już tylko walczyć o podwyżki dla pracowników dużych branż, takich jak górnictwo. Zamierza np. rozpocząć batalię o to, by płaca minimalna nie była uzależniona od "widzimisię" polityków, ale od wysokości PKB.

Związek chce rozmów z rządem w kwietniu. Według przewodniczącego wiele spraw udałoby się rozwiązać w komisji trójstronnej. - Niekoniecznie mam ochotę spotkać się z premierem Tuskiem, choć jeśli byłaby taka potrzeba to jestem do dyspozycji - wyjaśnia Duda.

Strajki już wkrótce?

Wcześniej do strajku może dojść w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Związki walczą tam nie tylko o 10-procentowy wzrost wynagrodzeń. Nie podoba im się także pomysł prywatyzacji spółki. Minister skarbu Aleksander Grad ma plan, by JSW zadebiutowała na giełdzie 30 czerwca.

Górnicy są przekonani, że po prywatyzacji stracą swoje przywileje - Barbórka 5 tys., czternastka 5-6 tys. Po prywatyzacji stracimy- mówi TOK FM jeden z górników pracujących na dole w kopalni Jas-Mos.

Związkowcy z kopalń JSW wskazują, że na prywatyzacji polskiego górnictwa zależy tak naprawdę tylko skarbowi państwa i prezesom spółek węglowych, którzy dostaną premię prywatyzacyjną. - Prywatyzacja jest bezsensowna. Skarb państwa ma bardzo duże dochody od nas w postaci podatków. Jeżeli JSW będzie prywatną firmą to dochody państwa spadną, bo wszystko schowa się w różnego rodzaju kosztach - wyjaśnia Piotr Szereda rzecznik wszystkich związków działających w JSW.

W zeszłym tygodniu związkowcy zorganizowali masówki informacyjne dla załogi. Liderzy przekazali pracownikom informacje na temat planowanego referendum strajkowego, które ma się odbyć w tym tygodniu. - Pomyśl, jeżeli dasz zgodę na prywatyzację nie ma tu szans na miejsce dla twojego dziecka, czy wnuczka . Bezpowrotnie stracimy miejsca pracy - zwracał się do górników podczas masówek Andrzej Ciok z "Solidarności".

W Trójmieście spokój

Spokojną wiosnę zapowiadają za to związkowcy z Trójmiasta. "Solidarność" Stoczni Gdańskiej, która do tej pory często organizowała pikiety i manifestacje przez najbliższe miesiące będzie zajęta sprawami wewnętrznymi. - Będziemy zajmować się głównie sami sobą - mówił w rozmowie z TOK FM przewodniczący stoczniowej "Solidarności" Roman Gałęzewski. - Nie przewiduję w najbliższym czasie żadnych głośnych akcji. Nie chcemy być wplątywani w polityczną walkę - przyznaje.

Asekuracyjnie do głośnych protestów podchodzą też związkowcy ze Stoczni Marynarki Wojennej. Ten zakład mógłby być najgorętszym punktem na protestacyjnej mapie Trójmiasta, zwolnienie grozi 400 osobom z 1100 osobowej załogi. Stoczniowcy kolejny raz czekają na zaległe wypłaty. Niezadowolenie okazują jednak na razie tylko na wewnętrznych zakładowych wiecach informacyjnych. Szefowie związków sprawiają wrażenie pogodzonych z perspektywą zwolnień, ich skalę chcą zmniejszyć przez negocjacje.

Piotr Duda uważany jest za przewodniczącego, który chce odpolitycznić związek. Przy czym liderzy "Solidarności" uważają również, że związek w najbliższych wyborach do parlamentu powinien spróbować wystartować ze swoją reprezentacją. - Są dziesiątki przykładów na to, że partie polityczne, nie mając w swoich szeregach reprezentacji pracowniczej, w ogóle nie chcą z tą reprezentacją rozmawiać - twierdzi Dominik Kolorz, nowy przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "Solidarności". Według Kolorza związkowcy mogliby się znaleźć na listach różnych partii, nie tylko PiS u. - Aczkolwiek najdalej nam do list PO - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM