Czy grozi nam paraliż wyborów? PKW: Mogą być problemy

Przed majowymi wyborami może być problem z przygotowaniem list wyborców - ostrzega Państwowa Komisja Wyborcza. Chodzi o system "Źródło", który działa z problemami. - Mamy obawy - przyznaje w rozmowie z TOK FM dyrektor Lesław Mazur z Wydziału Spraw Administracyjnych w Lublinie.
TOK FM: Panie dyrektorze aplikacja "Źródło", która odpowiada m.in. za dowody osobiste, cały czas działa z problemami. Jak to się może przełożyć na wybory prezydenckie?

Lesław Mazur: Powiem tak: system "Źródło" został wdrożony dopiero miesiąc temu. Jest cały czas uzupełniany, aktualizowany, bo nie jest to system pozbawiony wad. Zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego też mamy pewne obawy co do jakości spisu wyborców, który wyjdzie spod tej aplikacji. Nie mamy co prawda dowodów na to, że te spisy będą w jakiejś mierze nieaktualne, wadliwe czy obarczone błędami, nie przesądzamy tego, ale możemy się spodziewać pewnych sytuacji groźnych. Chodzi o sytuacje dotyczące osób zmarłych bądź osób, które wymeldowały się z Lublina i zameldowały w innym mieście.

Ale co to oznacza w praktyce?

- Jeśli ktoś zamelduje się w innym mieście, to automatycznie powinien być wymeldowany w miejscu, w którym do tej pory miał pobyt stały.

I system "Źródło" powinien to automatycznie wyłapać?

- Tak, powinien to skorygować, bo osoba nie może figurować w dwóch miejscowościach, bowiem zgodnie z ustawą można mieć tylko jeden pobyt stały bądź czasowy. A może się okazać, że jest inaczej - my w Lublinie jesteśmy w tej chwili w trakcie sprawdzania tego. Szczególnie jeśli chodzi o osoby nieżyjące musimy sprawdzić, czy dalej w rejestrach mieszkańców figurują jako osoby żyjące. Sprawdzamy też te osoby, które wymeldowały się z Lublina i zameldowały w innym mieście. Liczymy, że żadnych błędów nie będzie, ale trudno to powiedzieć na sto procent.

Panie dyrektorze, ale możliwe jest sprawdzenie wszystkiego tak, by być pewnym, że błędów nie ma?

- Nie, nie jest to możliwe. Lublin liczy ponad 270 tysięcy wyborców, więc sprawdzenie 100-procentowe jest niemożliwe. Niemniej jednak, na pewnej grupie osób można dojść do pewnych wniosków czy ten system zdaje egzamin w tej materii czy też nie.

Pan widzi zagrożenie dla przeprowadzenia wyborów?

- Takiego zagrożenia bezpośredniego nie widzę, bo nie jest to referendum i tu nie ma aż takiego dużego znaczenia frekwencja wyborcza, która byłaby zafałszowana poprzez osoby, które nie powinny się znaleźć na spisie wyborców. Zresztą, nawet gdyby tak było, to mam nadzieję, że to będą jakieś drobne błędy, a nie błędy, które miałyby rzutować na wynik wyborczy. Niemniej do drukowania spisów wyborców mamy jeszcze trochę czasu, bo spisy mają być gotowe do 19 kwietnia. I do tego czasu będziemy się starali dokładnie zweryfikować, sprawdzić i określić, czy rzeczywiście są błędy w spisie wyborców, czy też nie.

DOSTĘP PREMIUM