Zamach w Norwegii. "Właśnie zabiłeś mi tatę. Teraz zostaw nas samych" [RELACJA Z OSLO]

- Dużo mówi się o 10-latku, który był na wyspie i widział, jak jego ojciec został zabity. Krzyczał, że jest za młody, żeby umrzeć. I jakoś ten szalony człowiek odwrócił się i go nie zabił - o tym, co dzieje się w norweskiej prasie i na norweskich ulicach opowiedział w TOK FM korespondent agencji Reuters Wojciech Moskwa.


Postać 10-latka opisuje też Huffington Post, według którego chłopiec miał powiedzieć do celującego w niego mężczyzny: "Właśnie zabiłeś mi tatę. Teraz zostaw nas samych." Inny uczestnik zjazdu na wyspie Utoya, Adrian Pracon, przeżył dzięki temu, że udawał martwego. - Zamachowiec zaczął po kolei strzelać do ludzi. Płakali i krzyczeli, padali wokół mnie - mówił telewizji BBC.

"Ofiary były z całej Norwegii. Tak to zaplanował zabójca"

Korespondent Reutera powiedział, że w tej chwili w Norwegii pisze się więcej o ofiarach niż o mordercy. - Cały kraj jest ciągle w stanie szoku. W prasie publikowane są pierwsze zdjęcia dzieciaków, które zginęły na wyspie. Ofiary są z całej Norwegii, nie tylko z Oslo. W taki sposób Anders Breivik wybrał plan - mówił Wojciech Moskwa.

- O tym człowieku i jego filozofii dużo wyszło przez weekend. Parę godzin przed tym, jak zaczął dokonywać swojego planu, umieścił w internecie 1500 stron manifestu. Pozostaje otwartą kwestią, czy proces będzie dostępny dla mediów. Policja jest przeciwko, żeby osłonić ludzi przed jego ostrą doktryną - dodał korespondent.

- Przy kościołach, w centrach miast ludzie zapalają świeczki, kładą kwiaty. Normalnie Norwedzy są takimi dosyć zadowolonymi ludźmi. Teraz widać na ulicach smutnych ludzi. Bary, restauracje zamknięte. To jest żałoba. Nie wiadomo, jak kraj może się przygotować na taka tragedię - relacjonował Wojciech Moskwa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM