Politycy (PO, PiS, PSL) i publicyści ('Rz'): 'Tak' dla kary śmierci

- To rzadkość w Europie, żeby politycy ważnych ugrupowań tak jawnie deklarowali, że kara śmierci powinna wrócić - powiedział Jan Wróbel, prowadzący Poranek TOK FM. W kontekście zabójcy z Norwegii za karą śmierci opowiedzieli się m.in. Tomasz Tomczykiewicz, Władysław Kozakiewicz i redaktor naczelny ?Rz? Paweł Lisicki.
- Zawsze uważałem, że w takich odrażających zbrodniach kara śmierci powinna być - powiedział w Poranku TOK FM Tomasz Tomczykiewicz.

- Moje sumienie powiedziałoby "tak". - Są specjalne przypadki, gdzie dla samego sumienia powinno się karę śmierci przywrócić. Ten przypadek taki jest. Przecież tego człowieka przez wiele lat będzie trzeba utrzymać i jeszcze zapewnić mu dobre warunki, bo może się poskarżyć, że ma za twarde łóżko w celi. Tego człowieka trzeba by powiesić za nogi, bo zrobił coś co aż się nie mieści w głowie - powiedział Władysław Kozakiewicz, kandydat PSL do Sejmu, o karze śmierci dla zamachowca z Norwegii.

I dodał: - Sam sobie zadaję pytanie czy należałoby w małym w małym procencie przywrócić karę śmierci. Ale trzeba też uważać, aby nie popełnić błędu, nie skazać niewinnego.

Wcześniej w kontekście zamachu w Norwegii, Karol Karski z PiS mówił w radiowej "Trójce": - Nawet Katechizm Kościoła katolickiego dopuszcza karę śmierci w pewnych przypadkach. A szef MSZ Radosław Sikorski pisał na Twitterze, że kara wieloletniego więzienia jest dla mordercy z Norwegii zbyt niska.

Lisicki: Potrzebna dyskusja o karze śmierci

Także część publicystów zabiera głos w dyskusji o konieczności przywrócenia kary śmierci. Redaktor naczelny 'Rz" Paweł Lisicki opublikował obszerny tekst krytykujący w miarę łagodne prawo karne. Punktem wyjścia dla niego była wypowiedź znanej karnistki prof. Moniki Płatek, która podkreślała, że nie można zmieniać prawa na podstawie pojedynczego przypadku. Wyjaśniała także, że w Skandynawii, gdzie kary są stosunkowo niskie, przestępczość spada drastycznie, a odsetek recydywy jest niewielki.

"Liberalne prawo okazuje się być wartością samą w sobie, czymś na tyle doskonałym i skończonym, że musi pozostać niezmienione nawet w obliczu najbardziej potwornej zbrodni. Zbrodniarz wygrałby, gdyby zmieniono prawo, przegrywa, jeśli nic się nie zmieni. Zgodnie z tą wizją jest on jakby szantażystą, jego zbrodnie jawią się jako domaganie się okupu, którym okazuje się zmiana prawa" - pisze Lisicki.

"W obliczu tak przeraźliwych zbrodni, jak ta dokonana przez Norwega, nie wolno ulegać presji tych, którzy debatę o karze śmierci chcieliby zdusić w zarodku. Potrzebna jest poważna dyskusja. Obecność tej kary w systemie prawodawstwa może, sądzę, chronić niewymierną godność ludzkiego życia. Przede wszystkim godność życia niewinnych ofiar. Czy to nie najważniejszy obowiązek żywych wobec zamordowanych?" - kończy.

"To rzadkość w Europie"

- To rzadkość w Europie, żeby politycy ważnych ugrupowań tak jawnie deklarowali, że kara śmierci powinna wrócić - skomentował Jan Wróbel. - Oni nie mają racji. Nie ma żadnej takiej sytuacji, która by usprawiedliwiała wykonywanie kary śmierci. Europa zaszła bardzo daleko, gdzie chyba we wszystkich krajach europejskich jest moratorium na wykonywanie kary śmierci - komentowała w TOK Renata Kim z "Dziennika". - To wielkie osiągnięcie naszej cywilizacji. Najbardziej dramatyczne wydarzenia i poczucie, że chcemy się zemścić nie usprawiedliwiają życzenia temu człowiekowi kary śmierci. Kara śmierci powinna być zakazana i kropka - dodała.

Wiele pozytywnych reakcji wywołała także nasza rozmowa z prof. Moniką Płatek. - Wszystkim, którzy tak strasznie krzyczą, że 21 lat pozbawienia wolności to jest krótko, powtarzam: nie, to jest bardzo długo (...). To nie jest tak, że Norwegowie pogłaszczą zabójcę po głowie i powiedzą: biedny chłopczyk. To rozsądni ludzi. Ale jeśli teraz zaczniemy zmieniać prawo, zabójca wygra - powiedziała.

Polska jako jeden z trzech krajów Rady Europy nie ratyfikował Protokołu nr 13. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka o całkowitej, również w przypadku wojny, delegalizacji kary śmierci. Podobnie uczyniły Litwa i Armenia, natomiast Protokołu nie podpisały Rosja i Azerbejdżan.

DOSTĘP PREMIUM