Tłok, ścisk, chaos, impreza na korytarzach i próbujące usnąć dzieci

Po niepokojących sygnałach od słuchaczy TOK FM sprawdzamy, co naprawdę dzieje się w wakacyjnych pociągach Twoich Linii Kolejowych (dawniej Tanich Linii) należących do PKP Intercity. Reporterka TOK FM wybrała się w podróż trasą - Kraków-Kołobrzeg.
Wielki tłok i gwar był na peronie IV w Katowicach, kiedy nadjechał wakacyjny pociąg z Krakowa do Kołobrzegu Twoich Linii Kolejowych PKP Intercity. Kilka wagonów zarezerwowanych było przez grupy zorganizowane i biura podróży. - Osoby niepełnosprawne z pierwszą grupą i muszą się tak pchać. To jest straszne - denerwowała się kobieta. - A ja jeszcze dodam, że to prawdziwy skandal, żeby 11 godzin jechać 500 kilometrów to jest szczyt bezczelności. Ale powiem pani, że i ludzie są bezczelni. Siądzie sobie taki, bagaże sobie postawi, a ludzie z dziećmi na korytarzu koczują - opisuje pan Marek, który częste podróże TLK na tej trasie podsumowuje jednym słowem: - Makabra.

Gdy pociąg ruszył panował chaos, zapchane korytarze, tłok przed drzwiami do toalet. . - Nie przewidywałem takiego obrotu sprawy - powiedział chłopak stojący przed WC. - A ja sądziłem, że tak właśnie będzie - dodał jego kolega. - Dla kolonii powinny być osobne pociągi - rzuciła dziewczyna.

Gdy pociąg zbliżał się do kolejnej stacji, wiele osób znalazło miejsca siedzące, także oni. - Nikt nas stąd nie ruszy, nie damy się - krzyknęli z przedziału.

W rozładowaniu napięcia pomagała konduktor, bacząc zwłaszcza na kobiety z dziećmi. - Sądźcie tu na chwilę, ale gdy będzie matka z dzieckiem musicie ustąpić - zwróciła się do grupki młodych dziewczyn. Pomogła też Pawłowi i Justynie z Chorzowa, którzy wybrali się w podróż z czwórką dzieci, w tym czterotygodniowym niemowlakiem. - Mamy dobre warunki, cały przedział. Zdawaliśmy sobie sprawę, że z miejscem może być trudno, ale nie ma innego pociągu - tłumaczy Paweł. No i, jak przekonuje, cena jest korzystna, za sześcioosobową rodzinę zapłacił 120 złotych. Dlatego nawet całonocna imprezka na korytarzu nie była mu straszna.

Gdy dzieci próbowały zasnąć obok trwała impreza. Raperzy z Tychów wzięli sprzęt, lało się piwko, a w tle grała muzyka. - Jest zaje..., bardzo fajnie. Tylko ten plus, że nie ma miejsc siedzących, ale można pić, palić, robić wszystko - krzyczał jeden z nich. Jego kolega zauważył: - Tylko nie ma tutaj wygody, skoro się płaci, ja płacę prawie 80 złotych za bilet. Taniej zapłacę nad morzem za hotel i mam co? Rarytas. A tu co mam? - pytał.

Już w Zawierciu prawie wszystkie miejsca były zajęte, a to przecież jedna z pierwszych stacji. Dalej było już tylko gorzej, bo więcej ludzi wsiadało, niż wysiadało z pociągu. Ale i tak najgorzej jest weekendy, kiedy zmieniają się turnusy. Ludzie blokują tory, żeby kolej doczepiła wagony, bo nie ma jak wejść.

Rzeczniczka PKP Intercity Małgorzata Sitkowska za niedogodności na tej trasie przeprasza. Ale jak tłumaczy nie będzie ani dłuższych składów, ani większej ilości pociągów, bo nie pozwala na to na - tu wierny cytat -"przepustowość linii".

DOSTĘP PREMIUM