Koniec 36. pułku: piloci dowiedzieli się z mediów. "Gdzie znajdziemy pracę?"

Nastroje w 36. specpułku są nienajlepsze. Jak ustalił reporter TOK FM piloci dowiedzieli się o rozwiązaniu swojej jednostki z mediów. Jeszcze dzisiaj przechodzili normalną odprawę i podział zadań. Tak zresztą będzie jeszcze przez kilka tygodni, bo jednostka będzie rozwiązywana stopniowo.
O tym, że piloci wkrótce stracą pracę ,nie poinformował ich dowódca, a usłyszeli to w radiu czy zobaczyli konferencję premiera Tuska w telewizji.

Atmosfera w jednostce jest nieciekawa. Nie wszyscy piloci znajdą pracę w wojsku lub nowo tworzonej eskadrze śmigłowców. Etatów w innych jednostkach może być dla nich po prostu za mało.

W prywatnych firmach nie wszyscy z nich mogą latać, bo do tego trzeba cywilnych licencji wydawanych przez ULC. Wojskowi piloci takich licencji mieć nie muszą, bo mają uprawnienia nadawane przez Dowódcę Sił Powietrznych.

Likwidacja 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego stawia pod znakiem zapytania pracę i przyszłość wielu osób. Nie chodzi tu tylko o pilotów, ale także o personel techniczny czy administrację zatrudnianą w jednostce.

Jeszcze wczoraj rekrutowali...

Co ciekawe, jak ustaliło radio TOK FM, do wczoraj dla chętnych do pracy w 36. SPLT mogły być przyjmowane zgłoszenia dla chętnych do pracy. Pułk szukał głównie personelu technicznego, ale także pilotów. Wiadomo, że o pracę w tej elitarnej do niedawna jednostce starali się także cywile.

Czempiński zaskoczony dymisjami:Nowy minister pokazał determinację i szybkość działania.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM