Jak mówić o Andrzeju Lepperze po jego śmierci? Dobrze, źle czy wcale? [PUBLICYŚCI]

- Trzeba mówić o prawdziwej roli, jaką Lepper odegrał w polityce. Nie możemy założyć zasłony milczenia - powiedział w TOK FM dziennikarz "Gazety Wyborczej" Roman Imielski. - Oczywiście, róbmy to! Ale po pogrzebie. Przyjaciele i rodzina nie muszą słuchać złych rzeczy o nim w dwa dni po jego śmierci - przekonywał Dominik Zdort z "Rzeczpospolitej".
Goście Poranka Radia TOK FM dyskutowali o tym, czy o Andrzeju Lepperze, który 3 dni temu popełnił samobójstwo, można dziś mówić źle. Łukasz Grass przytoczył słowa Rafała Ziemkiewicza z dzisiejszej "Rzeczpospolitej": - "To zrozumiałe i oczywiste, że po tragicznej śmierci szefa Samoobrony głos zabierają głównie ci, którzy byli jego przyjaciółmi, ale tragedia polityka nie powinna służyć zafałszowaniu jego kariery, wręcz zobowiązuje by właśnie o szczególnej tajemnicy związanej z tą karierą przypominać" - pisze Ziemkiewicz.

- Prawda. Ale wszystko zależy o jakim czasie mowa - powiedział inny dziennikarz "Rzeczpospolitej" Dominik Zdort. - Przyjaciele i rodzina nie muszą słuchać złych rzeczy o osobie zmarłej w dwa dni po jej śmierci. Ten szacunek jest potrzebny i w przypadku osoby publicznej trzeba go zachowywać również publicznie.

"Zmarł tragicznie, ale jest osobą publiczną"

Nie zgodził się z nim Azrael Kubacki ze Studia Opinii. - Nie uważam, że nie należy o nim rozmawiać i przypominać, jaką rolę odegrał w polityce przez ostatnie prawie 20 lat i kto był jego promotorem. A promotorem byli praktycznie wszyscy, którzy uczestniczyli w życiu politycznym. Potwierdził to Imielski, dodając: - Trzeba mówić o prawdziwej roli, jaką Lepper odegrał w polityce. Nie możemy założyć zasłony milczenia. Oczywiście, zmarł tragicznie człowiek, ale jest on osobą publiczną. Niestety polityk jest narażony na dużo większą społeczną wiwisekcję...

"Mówmy, ale za tydzień, po pogrzebie" "To chore!"

-.W naszej cywilizacji jest tradycja, żeby przez jakiś czas po śmierci człowieka nie mówić o nim źle - oponował Dominik Zdort. - Ja nie widzę powodu, żeby w tej chwili przypominać różne rzeczy, w które uwikłał się lub został uwikłany Lepper.

- Nie, nie przypominać, uwypuklać, ale przedstawiać jego prawdziwy obraz jako polityka - przekonywał Łukasz Grass.

- Ależ oczywiście, róbmy to! Po pogrzebie - powiedział Zdort. - Lepper, jak każdy człowiek, miał ludzi sobie bliskich, którzy nie muszą teraz wysłuchiwać rzeczy złych na jego temat - powtórzył.

Marcin Kącki, którego reportaż opisujący środowisko Andrzeja Leppera ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" stanowisko Dorta skomentował jednoznacznie: - Nawet nie znajduję słów, żeby to skomentować. I to powiedział dziennikarz! To w ogóle chore! Dziennikarstwo ma dawać rzetelny obraz sytuacji.

Białoruś: komu mogło w Polsce zależeć na śmierci Leppera?

Publicyści zwrócili też uwagę na medialne wykorzystywanie śmierci Andrzeja Leppera.

- Miał nieszczęście odejść z tego świata w czasie kampanii wyborczej. I ten fakt będzie politycznie wykorzystany. Widać to już teraz - powiedział Azrael Kubacki i zwrócił uwagę na działania "Gazety Polskiej" i Tomasza Sakiewicza. Chodzi o informację podaną przez ten dziennik o rzekomym tajemniczym nagraniu wywiadu z Andrzejem Lepperem sprzed kilku miesięcy, w którym opowiada on, jak się boi o swoje życie.

Roman Imielski zwrócił uwagę na wykorzystanie tej śmierci w polityce międzynarodowej - dokładnie, przez Aleksandra Łukaszenkę.

- Wczoraj wieczorem w głównym programie informacyjnym w telewizji białoruskiej został nadany materiał o Andrzeju Lepperze, w którym padło wprost pytanie "komu w Polsce w mogło zależeć na jego śmierci?". Białoruska ambasada była jedyną zagraniczną ambasadą, która złożyła Polsce kondolencje.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM