"Nie wygryzłam Nowickiej z miejsca na liście SLD"

- Nie wygryzłam pani Nowickiej z miejsca, bo nie byłam świadkiem ustaleń między nią a Grzegorzem Napieralskim. Sytuacja jest nieprzyjemna - tak warszawska radna Paulina Piechna-Więckiewicz komentowała w TOK FM publiczny spór wewnątrz SLD o trzecie miejsce na liście partii na Mazowszu.
- Kwoty i parytety niezbędne, żeby kobiety mogły rzeczywiście mieć wpływ na decyzje w życiu publicznym w Polsce. Ale dyskusja nie powinna dotyczyć konkretnych kobiet, tylko szerokich rozwiązań na listach wyborczych - mówiła Paulina Piechna-Więckiewicz.

Wandę Nowicką do kandydowania z list SLD zaprosił szef partii. - Pierwsza propozycja była taka, żebym startowała z drugiego miejsca, potem Grzegorz Napieralski obiecał mi trójkę - mówiła "Gazecie Wyborczej". Ostatecznie wylądowała na miejscu czwartym za Pauliną Piechną-Więckiewicz, o czym dowiedziała się sms-em. Również sms-em odpowiedziała, że w takim razie rezygnuje. - Jestem bardzo zniesmaczona tym, jak mnie SLD potraktowało - mówiła działaczka ruchów kobiecych.



"3" SLD: Reprezentuję nie tylko kobiety, ale też młodych

Paulina Piechna-Więckiewicz powiedziała w Poranku Radia TOK FM, że Wanda Nowicka to dla niej jedna z bohaterek jej działalności politycznej. Zgodziła się z opinią Wojciecha Olejniczaka, który powiedział poprzedniego dnia w Poranku Radia TOK FM, że "obecność Nowickiej w przyszłym klubie parlamentarnym SLD byłaby wielką wartością."

- Nie było nieformalnych nacisków? "Ustąp Wandzie, bo jest zasłużona i tak będzie lepiej"? - pytał prowadzący program Jan Wróbel.

- Nie było takich nacisków. SLD stawia na kobiety, ale stawia też na młodych ludzi - odpowiedziała radna Warszawy, podkreślając, że chce reprezentować nie tylko kobiety, które przed 30-tką muszą decydować: kariera czy dziecko, ale też młodych ludzi.



'Pokolenie 1300 brutto'

Paulina Piechna-Więckiewicz jako posłanka chce, jak powiedziała, zajmować się sytuacją pokolenia "1300 brutto".

- Czy pani uważa, że to stracone pokolenie? - pytał Wróbel.

- To pojęcie przyszło z Hiszpanii. Pokolenie zostawione same sobie, w Polsce to pokolenie na umowę zlecenie. Pracujący po rok za darmo, potem na śmieciowych umowach, bez opłacanych składek. Wielu żyje w przeświadczeniu, że młodzi zawsze poradzą sobie ze wszystkim. Tak nie jest. Oni potrzebują wsparcia państwa, które powinno im stwarzać możliwości - przekonywała radna. Za cel obiera sobie doprowadzenie podczas urzędowania do wprowadzenia obowiązku płacenia przynajmniej stawki minimalnej za praktyki, zakazu przedłużania okresu stażu w nieskończoność i rozwiązanie problemu braku świadczeń zdrowotnych w przypadku umów o dzieło i na zlecenie.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM