''Łętowska zauważyła to, czego nie widział TK. Kościół powinien oddać część mienia''

- Prof. Łętowska zauważyła konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, których sam TK nie zauważył. Trybunał uznał za niekonstytucyjny przepis, na podstawie którego przekazywano Kościołowi mienie zamienne. W takiej sytuacji powraca się do stanu sprzed powstania podstawy prawnej. Kościół powinien oddać to, co bezpodstawnie dostał - mówi w TOK FM Ewa Siedlecka, dziennikarka 'GW?, która opisała problem.


Na początku czerwca Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis (art. 63 ust. 1 pkt. 9) ustawy o stosunku państwa do Kościoła katolickiego, odsyłający do rozporządzenia, na podstawie którego przekazywano Kościołowi mienie zamienne lub odszkodowanie, jest sprzeczny z konstytucją. Skoro więc podstawa do wydania rozporządzenia była sprzeczna z konstytucją, to znaczy, że samo rozporządzenie też.

- Pamiętam konferencję prasową TK po tym wyroku. Sędziowie podkreślali, że niczego nie można rościć od Kościoła, tylko od państwa. Można ubiegać się o odszkodowanie za tzw. bezprawne prawo - mówiła w Komentarzach Radia TOK FM Ewa Siedlecka.

Prof. Łętowska zauważyła lukę

Ewa Siedlecka opisała pomysł prof. Ewy Łętowskiej, byłej Rzeczniczki Praw Obywatelskich oraz byłej sędzi Trybunału Konstytucyjnego, który wskazuje jak można odzyskać ziemie bezpodstawnie przekazane Kościołowi.

- Otóż prof. Łętowska zauważyła konsekwencje tego wyroku, których TK nie zauważył. Trybunał uznał za niekonstytucyjny przepis, na podstawie którego przekazywano Kościołowi mienie zamienne. A skoro państwo uchwaliło takie prawo, które TK uznał za bezprawne, to na podstawie Kodeksu Postępowania Cywilnego osoba poszkodowana może dochodzić odszkodowania - tłumaczyła w Radiu TOK FM Ewa Siedlecka.- Jest taki zapis w kodeksie cywilnym, który mówi, że w sytuacji, gdy ,,odpadła podstawa prawna'' powraca się do stanu sprzed powstania takiej podstawy. Powracamy więc do stanu poprzedniego i Kościół ma oddać to, co bezpodstawnie dostał - dodaje dziennikarka.

- Jeśli Kościół sprzedał to mienie, to ma oddać to, co uzyskał za tę sprzedaż. Bo to było bezpodstawne wzbogacenie się. - Jeśli ktoś coś dostał bez podstawy prawnej - a tu ta podstawa odpadła - to jest to właśnie bezpodstawne wzbogacenie się - podkreśla dziennikarka "GW".

Sądy będą niechętne

Zdaniem Siedleckiej, sądy będą bardzo niechętne, aby wykorzystywać tę drogę. - Sądy cywilne odrzucały wszystkie skargi gmin już wcześniej, chociaż nie musiały ich odrzucać. Sądy w ogóle boją się tych przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu się. Trudno będzie przekonać sędziów do tego rozumowania. Jeśli jakaś gmina dojdzie z tym do Sądu Najwyższego, to on może to uznać - ocenia Siedlecka.

Trzeba wykazać szkodę

- Uzyskanie odszkodowania nie jest automatyczne, bo jak sama nazwa wskazuje jest za szkodę, którą trzeba udowodnić. Gmina musiałaby wykazać szkodę. Jest jedno zastrzeżenie: wyrok Trybunału dotyczył jedynie mienia zamiennego, czyli jeśli Kościół nie otrzymał z powrotem zagrabionego mienia, ale otrzymał mienie, którego nigdy nie miał w zamian - kontynuowała.

Trudno jest stwierdzić, jak wielu gruntów dotyczy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. - Sprawozdanie Komisji Majątkowej, które jest MSWiA jest tak skonstruowane, że z niego nic nie wiadomo. Jedynie gminy mogą to sprawdzić, bo mają postanowienia komisji. Jeśli w takim postanowieniu jest powołanie na ten niekonstytucyjny przepis, to gmina może wystąpić o odszkodowanie od skarbu państwa - mówiła Siedlecka.

DOSTĘP PREMIUM