Politolog: SLD podjęło autodestrukcyjne decyzje. Komentowanie ich to "nieelegancka perwersja"

- Kierownictwo SLD podjęło autodestrukcyjne decyzje personalne i programowe - stwierdził w TOK FM prof. Radosław Markowski ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Jego zdaniem zyskać na tym może Ruch Poparcia Palikota. Politolog "wyjątkową nieumiejętnością" nazwał to, że Sojusz w sprzyjających warunkach nie potrafi zdobyć większego poparcia.
Gościem Grzegorza Chlasty w TOK FM był prof. Radosław Markowski, politolog z SWPS w Warszawie.

Markowski uważa, że układ w polskim Sejmie po wyborach będzie taki, że dwie duże partie będą miały koalicyjne "ogony" . Może czeka nas nawet trójpartyjna koalicja? - zastanawiał się profesor. - Będą cztery partie w parlamencie. Może jakaś przekroczy 3 proc. i będzie miała finansowanie - zastanawiał się. Jego zdaniem na słabnącym SLD może zyskać Ruch Poparcia Palikota.

Komentowanie decyzji SLD? "Perwersja"

Markowski nie chciał mówić o liderach Sojuszu i ich poczynaniach. Komentowanie działań nazwał "nieelegancką perwersją". - Kierownictwo partii podjęło autodestrukcyjne decyzje personalne i programowe - stwierdził tylko. Czytaj więcej o SLD>>

- Nie wyobrażam sobie innego kraju, w którym w dobie kryzysu, przy dwóch partiach prawicowych, które zyskują 80 proc., przy takim konserwatywnym i zaściankowym kościele katolickim, który forsuje średniowieczne prawa regulujące nasze życie, partia lewicowa nie może zdobyć poparcia. Jeśli w takich warunkach to się nie udaje, to nigdy nie zdobędzie poparcia - stwierdził Markowski. Dodał, że jego zdaniem "to wyjątkowa nieumiejętność".

Czy PiS może wygrać wybory?

Profesor wątpi w wyborcze zwycięstwo partii Jarosława Kaczyńskiego. Wyliczał, że nad PiS ciąży niemoc przekroczenia 25-30 procent. - Część elektoratu widzi, że PiS nie wygrywa (w żadnych sondażach). Nie udało się wygrać nawet, jak prezes pokazał swoją łagodną twarz i zaczął nagle lubić Polaków. Jeśli wtedy się nie udało, to jest mało prawdopodobne, że się teraz uda - powiedział gość TOK FM.

Markowski zauważył także, że PiS nie ma z kim założyć koalicji. - Polacy poza tym mają wątpliwość, że jest możliwa współpraca Komorowski-PiS, czyli, gdyby wygrało Prawo i Sprawiedliwość mielibyśmy powrót do destabilizacji, którą znamy.

Poza tym świat mówi złe rzeczy: czeka nas recesja, choć nie wiadomo, jakie mogą być rozmiary kryzysu. Część ludzi przerabiała już kryzys za czasów Rostowskiego i Tuska i mogą myśleć, że skoro wtedy udało się przejść to jako-tako, to może lepiej tych koni nie zmieniać?

PiS miała zaplecze intelektualno-ekonomiczne kilka lat temu, ale teraz? Teraz nie potrafię sobie wyobrazić. To ważne nie do elektoratu PiS, ale wahających się wyborców.

Bańki, oscypki i skrzypki: Napieralski na Krupówkach [ZDJĘCIA]

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM