"Każdy poseł kocha swojego pieska". Będzie nowa ustawa o ochronie praw zwierząt?

- Każdy poseł i posłanka kocha swojego pieska, kotka, ale nie chcą z szerszej perspektywy spojrzeć na to, co się w Polsce dzieje ze zwierzętami, np. bezdomnymi. Od niejednego wójta można usłyszeć: zróbcie sobie, co chcecie, zastrzelcie albo otrujcie - powiedziała Karina Szwerzler, pełnomocniczka wojewody świętokrzyskiego ds. zwierząt. Obrońcy praw zwierząt przeszli pod Sejm demonstrując poparcie dla nowej ustawy o ochronie praw zwierząt. Kluby PO, PiS, PSL, SLD zapowiedziały, że zagłosują za.
Głosowanie w Sejmie odbędzie się w piątek. Kluby PO, PiS, PSL, SLD zapowiedziały, że ją poprą.

- Ta ustawa ma jeden ważny punkt: zakaz prowadzenia hodowli zwierząt domowych przez hodowców niezrzeszonych w związkach. Jeśli to przejdzie (glosowanie odbędzie się w piątek - red.), reszta to przypisy - powiedział Grzegorz Lindenberg, socjolog i współtwórca Koalicji dla Zwierząt.

W TOK FM tłumaczył: - W Polsce rodzi się ok. 30 tys. psów w hodowlach polskiego związku krynologicznego. Poza związkami istnieje 5-10 tys. hodowli, które produkują - jak podejrzewam - ok. pół miliona zwierząt rocznie. To są te psy i koty "rasowe" (bez rodowodu), które na bazarze można kupić za 200-300 zł, które często chorują i część z nich trafia potem do lasu lub schroniska. Jeśli te hodowle zostaną zamknięte, gwałtownie spadnie liczba zwierząt na rynku i więcej osób zacznie brać zwierzęta ze schronisk - oceniał Grzegorz Lindenberg.



Wójt: Zróbcie sobie, co chcecie - zastrzelcie albo otrujcie

- Od wielu miesięcy trwają kuluarowe rozmowy pomiędzy posłami różnych partii. Ale kwestia ochrony praw zwierząt jest marginalna. Każdy poseł, każda posłanka kocha swojego pieska, kotka. Jednak nie chcą z szerszej perspektywy spojrzeć na to, co się w Polsce dzieje ze zwierzętami - powiedziała Karina Szwerzler, pełnomocniczka wojewody świętokrzyskiego ds. zwierząt. Na dowód tego, że dzieje się źle, przytoczyła przykład z Włoszczowej. Mieszkaniec zgłosił do gminy problem watahę 12 psów, które zagryzają kury i atakują ludzi. Od wójta usłyszał: zróbcie sobie co chcecie, albo zastrzelcie albo otrujcie. Mieszkaniec zwrócił się ze skargą do województwa. - Każdego dnia mam po kilkanaście takich telefonów - powiedziała Karina Szwerzler.

Wejdzie zakaz trzymywania psa na łańcuchu? Poseł: "Pies na łańcuchu to polska tradycja"

Na gminy teoretyczny obowiązek opieki nad zwierzętami nałożony został w 1997 r. Nowelizacja uszczególnia, że gmina co roku musi stworzyć nowy plan, jak rozwiązać problem bezdomności zwierząt. - Ale ten przepis jest bezzębny - nie ma instytucji, która może zmusić gminę do wypełnienia tego nakazu - zauważył Grzegorz Lindenberg. Karina Szwerzel widzi zadanie gmin w zapobieganiu bezdomności i nawiązaniu współpracy z lokalnymi organizacjami prozwierzęcymi. Ma nadzieję, że projekt przejdzie jutro przez Sejm. ale, jak zaznacza: - Problem jest wszędzie marginalizowany - i w gminach, i w Sejmie - powiedziała.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM