"Mamy nie pokolenie JP2, a JKM - Janusza Korwin-Mikkego" [Publicyści o podatkach]

- Gdyby ktoś w Polsce zaproponował 40 proc. próg podatkowy, prof. Balcerowicz z Ryszardem Petru zmiażdżyliby tego "bolszewika". Mamy w Polsce nie pokolenie JP2 tylko JKM - Janusza Korwin-Mikkego - powiedział Cezary Michalski z "Krytyki Politycznej". Odniósł się do inicjatywy francuskich milionerów, którzy domagają się podatku dla najbogatszych.
- U nas progresja podatkowa to "straszny socjalizm". Jarosław Kaczyński zrezygnował z 40 proc. stawki podatkowej, a Platforma to utwierdza. Gdyby ktoś chciał przywrócić 40 proc. próg , prof. Balcerowicz z Ryszardem Petru zmiażdżyliby go jako bolszewika - mówił Michalski w Poranku Radia TOK FM. Według niego w Polsce nie ma szans na tak znaczący podatek dla najbogatszych, jaki obowiązuje np. w Wielkiej Brytanii. Premier Cameron (lider partii konserwatywnej przywrócił 50 proc. stawkę podatkową, na którą załapuje się ponad 100 tys. osób.

Pokolenie JP2 zamieniło się w pokolenie JKM

Dziennikarka Polsatu Magda Sakowska przyznała, że sama alergicznie reaguje na hasło podwyższenia podatków najbogatszym: - Potrzebna jest solidarność, ale czy osiągniemy ją przez zmuszanie ludzi do wpłacania niemal połowy swoich dochodów do budżetu? W ten sposób będą pozbawieni wpływu, na co te pieniądze będą wydane. Uważam, tak jak ci "wstrętni liberałowie", że człowiek lepiej spożytkuje pieniądze, które zostaną w jego kieszeni, niż gdy wrzuci je do wspólnego wora i straci nad nimi kontrolę. Nikt tym 16 Francuzom przecież nie broni: jeśli chcą pomóc, niech przekażą pieniądze, komu chcą - zauważyła Magda Sakowska.

- Charytatywność to jest łaska. My żyjemy w państwie prawa, a nie łaski -sprzeciwił się Michalski, a wywód Sakowskiej podsumował tak: - Mamy w Polsce nie pokolenie JP2 tylko JKM. To jest pokolenie Janusza Korwin-Mikkego.

"Kawiorowa lewica" ma radykalne poglądy i duże pieniądze

16 francuskich milionerów domaga się "szczególnego podatku" dla najbogatszych. Chodzi o "osiągnięcie racjonalnych proporcji, by uniknąć niekorzystnych efektów gospodarczych jak ucieczka kapitału czy unikanie podatków". Jak tłumaczą, chcą się przyczynić do ratowania finansów publicznych i francuskiego modelu życia w czasach, gdy francuski rząd na gwałt szuka pieniędzy przez cięcie wydatków socjalnych.

- Bogacze ci nazywani są kawiorową lewicą. Mają bardzo radykalne idee i bardzo duże pieniądze, pochodzące z prywatyzowanych w latach 80. spółek. Znaleźli się w nich wcześniej jako ludzie lewicy, gdy socjaliści wzięli się za nacjonalizowanie tych firm w latach 80. - przypominał Cezary Michalski.

"Milionerzy chcą dać politykom usprawiedliwienie"

Michał Krzymowski, dziennikarz "Wprost", ocenił propozycję francuskich milionerów jako pragmatyczną. - Oni kierują się przyziemnymi motywami. Chcą dać politykom usprawiedliwienie do tego, by uderzyć we wszystkich - koniec końców podatki będą podwyższone nie tylko najbogatszym. Chodzi o zmniejszenie zadłużenia kraju, bo wbrew pozorom leży ono w interesie tych ludzi.

Wśród sygnatariuszy są najgrubsze ryby francuskiego biznesu - podaje "Gazeta Wyborcza" - m.in. Liliane Bettencourt, właścicielka koncernu kosmetycznego L'Oréal, Frédéric Oudéa, dyrektor banku Société Générale, Franck Riboud, dyrektor spożywczego Danone'a, Stéphane Richard, dyrektor operatora telefonii Orange, Jean-Cyril Spinetta, szef linii lotniczych Air France-KLM, Philippe Varin, szef koncernu samochodowego PSA Peugeot Citroën, a także Claude Perdriel, szef rady nadzorczej samego "Le Nouvel Observatuer".

DOSTĘP PREMIUM