Napieralski: Nie wykorzystuję dzieci w kampanii. Media same chcą je filmować [ZDJĘCIA]

Nie wykorzystuję dzieci w kampanii wyborczej - broni się Grzegorz Napieralski. Wczoraj przewodniczący SLD chciał udowodnić, że za rządów PO koszty wyprawienia dziecka do szkoły znacznie wzrosły. Urządził happening z kupowaniem wyprawki szkolnej dla swoich córek. Obie dziewczynki były wyraźnie zestresowane i przestraszone.
- Nie wykorzystuję córek, proszę tego tak nie odbierać. Ala, starsza córka, absolutnie rozumie, jaką pracę wykonuję i wie, że czasami pojawiają się kamery. To jest element życia polityka, czasami trudny, przyznam szczerze - mówi szef SLD. - Chodzą na zakupy z córkami. Przecież nie kupię córce kredek, które jej się nie spodobają - dodaje.

Napieralski twierdzi, że dziennikarze często sami chcą filmować go w towarzystwie jego dzieci, gdyż to "będzie dobry obrazek". Uważa, że wczoraj dziewczynki nie były przestraszone , a jedynie nieco speszone.

Napieralski w przeddzień rozpoczęcia roku szkolnego wybrał się w towarzystwie kamer do księgarni, gdzie kupił dziewczynkom farbki i inne przybory. Córki polityka były wyraźnie speszone, chowały się przed kamerami. Ojciec brylował.

- Być może pojawiła taka chwila, szczególnie u młodszej córki, jak zobaczyła tyle kamer, które chciały zobaczyć uśmiech Oli. Mogła się speszyć i ten uśmiech schować - dodaje polityk.

Grzegorz Napieralski zaznaczył, że wczorajszy happening mógłby powtórzyć jeszcze raz. - Było to naprawdę miłe doświadczenie, jak córki wkładają do koszyka poszczególne rzeczy i naprawdę jeszcze raz mogę to powtórzyć - mówi przewodniczący Sojuszu.

Niewiele ponad rok temu, w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi, Grzegorz Napieralski często pojawiał się z rodziną - towarzyszyły mu nie tylko córki (z jedną z nich oraz partyjnymi kolegami wybrał się w Toruniu na lody>>ZDJĘCIA), ale także z żoną Małgorzatą.

DOSTĘP PREMIUM