Kto w Polsce płaci podatki? ?Tylko twardzi patrioci i państwowe spółki"

- Postawię duże pieniądze, że gdyby pan Jacek Rostowski znów został ministrem, w kolejnej kadencji wprowadziłby podatek bankowy - powiedział kandydat do Sejmu z listy PiS Przemysław Wipler, który chce wprowadzenia tej opłaty. - W Polsce podatki płacą tylko trzy grupy - ci, którzy są za biedni, żeby uciekać z nimi z Polski, twardzi patrioci i spółki Skarbu Państwa. Wiem, bo sam doradzałem firmom, jak unikać płacenia podatków - mówił gość w Poranku Radia TOK FM.
Gość Jana Wróbla w TOK FM przedstawia się jako wolnorynkowe oblicze PiS. Prowadzący zastanawiał się nad jego możliwością współpracy z prezesem partii, który nie popiera równo gorąco rozwiązań sprzyjających ludziom biznesu.

- Mamy wtorki, piątki i co drugą sobotę, kiedy Jarosław Kaczyński jest przyjazny wobec świata przedsiębiorców. Ale też poniedziałki, środy, czwartki i niedziele, kiedy mówi, że trzeba sięgać do kieszeni zarabiających więcej. Ludwik Dorn nawet wypominał lekarzom, że są zamożni: pokaż lekarzu, co masz w garażu. Może dlatego zapomina się o wolnorynkowym obliczu PiS? - zastanawiał się Wróbel.



Postawię duże pieniądze, że Rostowski zrobi to samo

- Jarosław Kaczyński twardo popiera podatek bankowy, który jest wymierzony w tych, co obracają pieniędzmi - wskazywał Wróbel.

- Mogę postawić duże pieniądze, że pan Jacek Rostowski, jeśli będzie znów ministrem (oby nie), wprowadzi podatek bankowy w kolejnej kadencji. Taka opłata obowiązuje w ogromnej większości krajów UE, bo banki wyspecjalizowały się w niepłaceniu podatków, m.in. nie płacą podatku VAT - powiedział Przemysław Wipler, powołując się na własne doświadczenie jako doradcy podatkowego wielu prywatnych firm.

- W Polsce podatki płacą tylko trzy grupy - ci, którzy są za biedni, żeby uciekać z nimi z Polski, twardzi patrioci i spółki skarbu państwa - dodał, przekonując, że "sięganie głęboko do kieszeni" zapowiadane przez PiS nie uderzy w zwykłych ludzi i ubogich przedsiębiorców.

Niestety, wszędzie w Europie właścicielami firm energetycznych są państwa

- Pan jest zwolennikiem wolnego rynku w dziedzinie energii, a prezes Kaczyński uważa, że energia musi pozostać w gestii państwa - mówił Jan Wróbel.

- Potężne ryzyko związane z branżą energetyczną doprowadziło do tego, że wszędzie w Europie właścicielami firm są państwa - powiedział Wipler i wymieniał kolejne: koncern Watenfall - 100 proc. własności ma w niej państwo szwedzkie, Statoil - niby taka zachodnia firma, z kolorowymi stacjami benzynowymi - a 85 proc. udziałów ma w niej państwo norweskie. Sama nazwa "stat - olje" oznacza właśnie państwową ropę - mówił Wipler. - Niestety w tej branży potrzebna jest dobra polityka regulacyjna, która zapewnia tania benzynę i tani prąd - dodał.

Prezes zarządu Fundacji Republikańskiej zaczynał swoją karierę z Unią Polityki Realnej. Poparł PiS, bo partia ta według niego doprowadziła do uproszczenia systemu podatkowego i stara się zmniejszyć szansą Gaspromu i koncernów rosyjskich na budowę monopolu, przez budowę konkurencyjnego rynku energii. Wipler jest też zwolennikiem systemu kanadyjskiego, w którym emerytura w równej wartości przysługuje wszystkim obywatelom w odpowiednim wieku.

"Siedzą dwaj panowie w saunie... "

Przemysław Wipler, nr 7 na liście PiS w Warszawie śmiał się na antenie z gęby, jaką dorobiono PiS w czasach jego rządów w 2005-2007 r. Na dobry początek przytoczył dowcip: - Koniec 2007 r. Siedzą sobie dwaj panowie w złotych łańcuchach na saunie i jeden mówi: "Wiesz co sobie myśli przedsiębiorca, któremu wyważają drzwi o 5 rano faceci w kominiarkach i ze strzelbami." "No, co sobie myśli?" "Boże, żeby to byli bandyci!" - mówił i dodał: - Bardzo łatwo jest straszyć facetami w kominiarkach - podsumował Wipler.

Jak to robią kobiety w Nepalu Kobiety znalazły swój sposób na życie. Na ulicy. Dosłowniefot. Darek Zalewski

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM