"Polowanie to nie jest nałóg jak picie piwa. Nie można tego traktować z uśmieszkiem" [KOMENTARZE]

- Komorowski omal nie przegrał prezydentury przez to, że jest myśliwym. Stracił kilkaset tys. głosów - mówił w Komentarzach TOK FM Tomasz Matkowski, autor książki ,,Polowaneczko". Komentował wypowiedź prezydenta z Poranka: Komorowski przyznał się, że wciąż chodzi na polowania, choć nie strzela. Matkowskiego oburzyło też pobłażanie, z jakim "pasję" prezydenta potraktowała prowadząca Poranek Janina Paradowska.
Ciągle chodzę na polowania, choć nie strzelam - przyznał w Poranku Radia TOK FM Bronisław Komorowski. Jak dodał, rezygnacja przychodzi mu z trudem: - To trochę jak picie piwa bezalkoholowego.

W Komentarzach Radia TOK FM prezydenta bronił Wojciech Szymański, leśniczy, przewodniczący Związku Leśników Polskich Regionu Radomskiego, a krytykował go Tomasz Matkowski, autor książki ,,Polowaneczko".

Jak mówił w TOK FM myśliwy Wojciech Szymański, w Polsce poluje się na te zwierzęta, których jest dużo - obecnie głównie na dziki, sarny, lisy, zające, kaczki. Jak podkreślił, szczególnie dużo jest teraz dzików, które rozmnażają się szybko, bo mają dużo pożywienia: jedzą kukurydzę, której coraz więcej uprawiają nasi rolnicy. O odstrzale nie decydują ani rolnicy, ani koła łowieckie, jednak na decyzję o odstrzałach wypływają informacje o zgłaszanych przez nich szkodach. - Odszkodowania za nie płacą koła łowieckie, niestety, coraz częściej z kieszeni członków koła - mówił Szymański.

"Przeciwnicy myśliwych nie znają tematu"

Dlaczego prezydent zrezygnował z polowań? - Trudno mi powiedzieć. Pana prezydenta, z całym szacunkiem, znam ze słyszenia. Wielu myśliwych zamienia strzelbę na aparat fotograficzny. Ale myślę sobie, że jest to też pewien rodzaj ukłonu dla tych, którzy uważają, że łowiectwo, myślistwo i gospodarka łowiecka to tylko strzelanie - ocenił myśliwy.

- Łapanie ryb, rolnictwo, hodowla zwierzyny to działania przynależne człowiekowi. A mówienie, że to złe? Tak można mówić nie znając tematu. Musimy prowadzić gospodarkę łowiecką, bo w przyrodzie zaszły tak dalekie zmiany, że gdybyśmy zostawili ją samej sobie, to wszystko by się bardzo pokręciło - dodał.

- Strzelanie do zwierzyny nie jest mniej etyczne niż zabijanie zwierząt w inny sposób na pożywienie dla ludzi - przekonywał. Jak dodał, zabijanie nie jest dla myśliwych rozrywką: - Polowanie jest formą rozrywki, ale rozrywką jest tylko ta otoczka: przebywanie w lesie, czynności gospodarcze...

"Myśliwy nie zabija dla jedzenia, a dla trofeum i sportu"

Nie zgadza się z nim Tomasz Matkowski - jego zdaniem myśliwi nie polują po to, by dbać o równowagę w przyrodzie. W Komentarzach przywołał przykład członków koła łowiecikiego, którzy pytani przez kolegów, czy przyjadą na polowanie, odpowiedzieli, że kuropatwy muszą się teraz znów rozmnożyć, by można było do nich strzelać. - Jaki z tego wniosek? Ani nawozy sztuczne, ani rolnictwo, ani pestycydy - nic tak nie tępi przyrody, jak myśliwi - ocenia autor "Polowaneczka".

- Myśliwy nie zabija dla jedzenia. Nigdy nie widziałem, by myśliwy specjalnie rozkoszował się tym, co zabił. On zabija dla trofeum, dla sportu, dla zabawy. I tu jest ten element moralnie niedopuszczalny - dodał.

- To państwo powinno płacić odszkodowania rolnikom za szkody wyrządzone przez zwierzynę. Kiedyś tak właśnie było i nie stanowiło to wielkiego obciążenia dla budżetu państwa. Ale dano myśliwym psychologiczny argument: to my płacimy za szkody, są to więc "nasze" dziki - mówił. - Praktycznie żaden dzik w Polsce nie ginie śmiercią naturalną - dodał.

"Komorowski omal nie przegrał prezydentury przez to, że jest myśliwym"

Autor książki "Polowaneczko" mówił, że podczas kampanii m.in. dzięki publikacji jego i innych autorów, rozpoczęła się dyskusja o polowaniach. - Komorowski omal nie przegrał prezydentury przez to, że jest myśliwym. Czytałem wyliczenia, że stracił przez to kilkaset tys. głosów, a w internecie - wpisy: "Nie wiedzieliśmy, że jest myśliwym. Ja i moja rodzina nie będziemy na niego głosować". Także niewiele brakowało, a trochę dzięki mnie Kaczyński mógł wygrać - zaśmiał się dodając, że jego poglądy polityczne są inne i nie mają z tym związku.

Mówił o tym, że po publikacji "Polowaneczka" był wiele razy atakowany, nie tylko przez myśliwych: - Dowiedziałem, się, że jestem pedałem, Żydem, mięczakiem, który nie umie strzelać do zwierząt, a może niedoszłym myśliwym.

Matkowski skrytykował Janinę Paradowską, która podczas porannej rozmowy z prezydentem żartowała z jego "pasji".



- Podczas dzisiejszego Poranka uderzyła mnie nie tyle wypowiedź prezydenta, co dziennikarki, która z nim rozmawiała, pani Paradowskiej, która go rozgrzesza. On mówi, że polowanie to jego nałóg, a ona na to - że każdy ma prawo wrócić do swojego nałogu, do swojej pasji. O ile politycy przyzwyczaili nas do tego, że mogą być rzeczy naprawdę absurdalne, o tyle dziennikarz powinien pewien poziom reprezentować, a nie wygadywać takie rzeczy. Nie, do tej pasji akurat nikt nie ma prawa, bo to pasja która polega na tym, że się zabija dla przyjemności - ocenił.

- Pasja polowania nie przystoi. Nie jest to taki nałóg jak picie piwa. Nie można tego traktować z uśmieszkiem - dodał.

Jak to robią kobiety w Nepalu

Kobiety znalazły swój sposób na życie. Na ulicy. Dosłowniefot. Darek Zalewski

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM